pwilkin pwilkin
99
BLOG

O wykształciuchach, na poważnie

pwilkin pwilkin Polityka Obserwuj notkę 21

Poczułem się zmotywowany do napisania tej notki po całej dyskusji na temat wpisów p. Paliwody. Doszedłem do wniosku, że mało wiarygodnie będzie wyglądać moja troska nad myślą konserwatywną, jeżeli będę ograniczał się do krytykowania wpisów rzeczonego Pana, a problem faktycznie istnieje i wymaga, wydaje mi się, szczegółowego opisu.

Chodzi o tytułowych wykształciuchów. Słowo to stało się obecnie w środowiskach prawicowych pewnego rodzaju słowem-kluczem, którym chętnie obrzuca się wszystkich przeciwników wywodzących się ze środowisk intelektualnych, nie precyzując jednakże kryteriów uznania tych osób za wykształciuchów. Oczywiście można by w tym momencie przyjąć opis wykształciucha pt. "osoba wykształcona, sprzeciwiająca się poglądom wyrażanym przez osoby z kręgów zbliżonych do polskiej prawicy". Po pierwsze, byłby to jednak opis nieciekawy, po drugie, nie w takim znaczeniu jest on używany w owych dyskusjach. Jeśli tego typu opis miałby być dla odmiany kryterium wykształciuchostwa, a nie jego definicją (co sugerowałyby np. wpisy p. Paliwody), to nadal pozostaje pytanie o definicję, z którą można by skonfrontować owo kryterium.

Wydaje mi się, że pojęcie wykształciucha w sensie używanym dziś potocznie w Polsce jest sumą prostą dwóch pojęć, które pozornie mają ze sobą dość niewiele wspólnego (poza formalnym wykształceniem osoby, którą się tym mianem określa). Nazwę te dwa podgatunki wykształciucha odpowiednio "papierkowymi" i "aktywistami". Postaram się teraz przedstawić jakiś rodzaj definicji obu tych podgatunków.

Wykształciuch "papierkowy" to osoba, której formalne wykształcenie nie pociąga za sobą żadnych bądź prawie żadnych korzyści intelektualnych dla niej samej. Po przełomie roku '89 i powstaniu prywatnego szkolnictwa oraz ogólnym pędzie do edukacji na rynku edukacyjnym pojawiła się dość istotna grupa ludzi. Są to mianowicie ci, dla których wiedza zdobyta na studiach per se nie ma żadnej wartości, nie jest czymś pożądanym - jedynym pożądanym dobrem jest papier magistra bądź licencjata/inżyniera, mogący zagwarantować mu lepszą pozycję na rynku pracy bądź pozycję społeczną. To jednak tylko jedna ze składowych wykształciucha papierkowego. Istotna jest jeszcze jedna kategoria - elitaryzm. Osoba tego typu stawia się ponad osobami nie posiadającymi formalnego wykształcenia, wyłącznie ze względu na posiadany tytuł naukowy. Uzurpuje sobie prawo do arbitralnego rozsądzania sporów niezwiązanych zupełnie z jego pracą (docelową bądź aktualną), nie posiadłszy w tym celu niezbędnych podstaw w postaci dodatkowej wiedzy. Postawę taką jednoznacznie identyfikuje sposób prowadzenia sporów przez taką osobę, podczas których nie potrafi ona z reguły przedstawić racji i argumentów na rzecz zajmowanego stanowiska, zamiast tego odwołując się do swojego rzekomego podłoża intelektualnego (gwarantowanego rzekomo przez dyplom), które ma stanowić ostateczną rację w sporze. Osoba taka nie jest także zainteresowana pogłębioną dyskusją, próbą analizy zjawisk - pozostaje z reguły na poziomie powierzchownych, uznaniowych sądów, których gwarancją ma być wyłącznie domniemany poziom intelektualny osoby je stanowiącej.

Wykształciuch "aktywista" to z kolei typ osoby, która często posiada faktyczną wiedzę i wykształcenie, ale wykorzystuje ją głównie instrumentalnie do prowadzenia bieżących sporów. Trzeba pamiętać, że intelektualistę musi cechować maksymalna uczciwość przy dokonywaniu analiz i permanentna gotowość do konfrontacji swoich argumentów z przeciwnikami. Aktywista rezygnuje z tej gotowości, zaczyna wykorzystywać swoją wiedzę i wykształcenie jako bezwzględną broń do rozprawiania się z przeciwnikami. Jest to o tyle groźniejszy rodzaj wykształciucha, że trudniejszy do zdemaskowania - aktywista bowiem z reguły jest do walki ideologicznej nieźle przygotowany, jest w stanie wobec osób nie posiadających szczegółowej wiedzy na dany temat przedstawić z reguły dość wiarygodnie wyglądające argumenty, zaś w przypadku oponenta lepiej przygotowanego do debaty - stworzyć przynajmniej pozory merytorycznego odporu. Jego celem nie jest jednak pogłębiona intelektualna dysputa, tylko siłowe przeforsowanie swoich racji za pomocą wszelkich dostępnych środków. Pod tym względem wykształciucha-aktywistę można porównać do sofistów w ich skrajnie negatywnie przedstawionej wersji z relacji Platona.

Co zatem wspólnego mają oba podgatunki wykształciucha? Wydaje się, że wspólną cechą jest to, co leży u podstaw intuicji pojęcia "wykształciuch" - wykorzystywanie swojego wykształcenia instrumentalnie jako broni do walki ideologicznej. Należy jednak zauważyć, że cechy konstytutywne obu gatunków wykształciucha, poza samym posiadaniem formalnego wykształcenia, są raczej cechami intencjonalnymi a nie obiektywnymi. Innymi słowy, bycie wykształciuchem to raczej kwestia pewnej indywidualnej mentalności, a nie posiadania pewnego określonego zbioru przekonań. Oczywiście można zapytywać, czy jakiś zbiór przekonań predestynuje kogoś bardziej niż inne do bycia wykształciuchem. Jestem zdania, że nie, ale to temat na zdecydowanie bardziej dogłębną analizę i być może, kolejne kilka notek.

pwilkin
O mnie pwilkin

W pewnym momencie człowiek już nie wytrzymuje i musi te parę słow napisać... Dlaczego nudny? Bo postaram się, aby nie było płomiennych mów, wielkich słów i rzucania gromami, tylko chłodne, rzeczowe analizy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka