Minęły niby dwa lata, a ja mam silne uczucie deja vu. Jakby powtarzała się żywcem sytuacja z początków poprzedniej kadencji, tylko aktorów ktoś niepostrzeżenie pozamieniał miejscami. Niepostrzeżenie, bo PO zachowuje się dokładnie tak jak wtedy PiS, a PiS - dokładnie tak, jak wtedy PO.
Można nawet, oceniając na chłodno, powiedzieć, że PO rozegrała to lepiej, niż PiS wtedy. Tusk zasłaniający się autonomią senatorów, Kuchciński wygłaszający żenujące przemówienie mające zaprezentować Putrę - to wszystko raczej nie przysporzy partii Kaczyńskiego popularności. Ale nie zamierzam tego oceniać na chłodno, jako gry, bo gra się skończyła. Gra o nazwie "kampania wyborcza". Od momentu ślubowania posłowie mają brać się do pracy, mają reprezentować swój kraj.
Dlatego też Platforma otrzymuje ode mnie, jako od swojego wyborcy, pierwsze ostrzeżenie. Panowie, nie tak miało być. Daliście się, i to widać od razu, ponieść czystej żądzy rewanżu, która przesłoniła wam interes kraju. Zamiast zaakceptować Romaszewskiego w imię naprawiania parlamentarnych obyczajów, które PiS popsuł, zdecydowaliście się na ową "zemstę, która najlepiej smakuje na zimno". Oby wam ta zemsta bokiem nie wyszła.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)