pwilkin pwilkin
40
BLOG

No dobra, a gdzie konkrety?

pwilkin pwilkin Polityka Obserwuj notkę 6

    Ostatni tydzień upłynął pod znakiem niezwykle istotnych wydarzeń politycznych. Otóż nasz nowy minister spraw zagranicznych postanowił podrażnić się trochę z prezydentem. Tenże niestety nie za bardzo chciał się bawić - z miejsca obraził się, rzucił łopatką i uciekł z płaczem z piaskownicy. Z innego frontu - tym razem naszego wicepremiera zawiódł talent do mówienia tak, aby niczego nie powiedzieć. Albo raczej chyba lepiej stwierdzić - talent go nie zawiódł, ale w sukurs przyszły mu zawsze życzliwe i skłonne do rzetelnego relacjonowania (bez produkowania wyssanych z palca sensacji) media. Najwyraźniej uznawszy, że zagrożenie dla demokracji i polskiej suwerenności w postaci Nocy Czarnych Furgonetek i policmajstra Antka się skończyło, postanowili poszukać takowych wśród naszego nowego wspaniałego rządu. No i nawinął się biedny Pawlak ze swoimi wypowiedziami dla prasy rosyjskiej, które dziennikarska brać (a za nimi spora część Salonu24) zinterpretowała niemalże jak zamach stanu i zaprzedanie Polski odwiecznemu wrogowi. Normalnie już tylko czekam, aż zaczną zmieniać nazwy ulic na pisane cyrylicą...

    A mi się szczerze mówiąc nie chciało niczego pisać, bo niby co tu pisać? Komentowanie sezonu ogórkowego w polskiej polityce jakoś nie jest moim ulubionym zajęciem. W naszej polityce niczym w owym spocie PO, który tak wyśmiewał potem PiS: "cisza, spokój...". A mnie szlag trafia. Z powodu, który jakoś dziwnym trafem licznym przeciwnikom PO tutaj na Salonie zdaje się unikać. Mianowicie nowy rząd... nic nie robi. Czekałem szczerze mówiąc na to, że Tusk bądź jego ministrowie zorganizują kilka konferencji prasowych, z których to dowiem się, jakie istotne dla kraju problemy ruszą wreszcie z kopyta. Tymczasem na razie wygląda to tak, jakby Tusk chciał faktycznie swoje rządy przeczekać. 

    Nie wiem, może się mylę. Może w ministerstwach wre już robota legislacyjna, a ministrowie na wyrywki prześcigają się w dostarczaniu Tuskowi rewolucyjnych projektów ustaw. Nic nie poradzę jednak, że na razie najbardziej sensacyjnym doniesieniem z zakresu funkcjonowania rządu, jaki do mnie dotarł z kręgów okołorządowych jest oświadczenie p. Pitery, że będzie ujawniać wydatki ze służbowych kart kredytowych i ze odkąd ministrowie się o tym dowiedzieli, boją się nawet jeździć służbowymi samochodami, żeby nie spadł na nich słuszny gniew Straszliwej Julii. Faktycznie, to dla mnie rewolucyjna informacja. Kancelaria premiera oszczędzi jakieś 500 zł dziennie na benzynę. W skali roku to będzie koło 20 tys. PLN oszczędności, to akurat wystarczy dla Pitery na nowy samochód, bo stary uległ najwyraźniej podstępnemu sabotażowi (ciekawe, który to z ministrów wkurzył się na ograniczenia w korzystaniu ze służbowego samochodu?).

    Może ktoś ma znajomego w PO, kto mógłby skoczyć do siedziby partii i przełączyć tam wajchę z pozycji "kampania wyborcza" na "rządzenie"? Mi się nie chce, za leniwy jestem. Ale ja premierem nie jestem, mi wolno.

pwilkin
O mnie pwilkin

W pewnym momencie człowiek już nie wytrzymuje i musi te parę słow napisać... Dlaczego nudny? Bo postaram się, aby nie było płomiennych mów, wielkich słów i rzucania gromami, tylko chłodne, rzeczowe analizy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka