0 obserwujących
12 notek
28k odsłon
  1083   0

"Bóg Urojony" Część I.

Bog urojonyPostanowiłem na chwilę przerwać pisanie swego cyklu wstępnych elaboratów na temat błędów w rozumowaniu (które - sądząc po nikłej liczbie komentarzy - i tak nie cieszyły się popularnością; ciekaw jestem czy część II. w ogóle ktokolwiek przeczytał w całości?), gdyż zauważyłem, że na kilku blogach [1] rozgorzała debata na temat najnowszej książki Richarda Dawkinsa - "Bóg Urojony" ("The God Delusion") [2]. Jako że książkę tę niedawno czytałem - a ostatnio przeczytałem też jej polskie wydanie - postanowiłem trochę się na jej temat wypowiedzieć, a może nie tyle na jej temat, co na temat stawianych jej zarzutów. Owe zarzuty, z którymi spotkałem się na wymienionych blogach zwykle stawiane są przez osoby, które książki nie czytały, a zdanie na temat poglądów Dawkinsa wyrabiają sobie na podstawie krótkiego wywiadu, którego niedawno udzielił on tygodnikowi "Przekrój" [3]. Trudno więc się dziwić, że tak stawiane zarzuty będą w większości nietrafne. "Boga urojonego" uważam za pozycję udaną, a w swoich tekstach dość często ją cytowałem, więc czuje się zobowiązany stanąć w jej obronie. Chciałbym nie tyle ją bronić, co raczej zdementować pewne zupełnie nieuprawnione oskarżenia, które - jak odniosłem wrażenie - w paszkwilach na wspomnianych blogach pod adresem Dawkinsa i jego ksiązki padały. W tym celu spróbuje pokrótce streścić, co Dawkins w "Bogu urojonym" napisał, a czego nie napisał. Dodam też parę słów własnej krytyki.

 

KIM JEST RICHARD DAWKINS?

Wyczerpująca biografia Richarda Dawkinsa jest dostępna w Wikipedii (Richard Dawkins), więc nie będę się tu o niej rozpisywał. Nadmienię tylko, że profesor Dawkins jest oksfordzkim zoologiem-etologiem i biologiem ewolucyjnym, a jego dorobek naukowy - choć Dawkins wyszedł spod skrzydeł noblisty Niko Tinbergena - złośliwi ponoć oceniają jako "przeciętny" [4] (Dawkins zajmował się m.in. tworzeniem matematycznych modeli ewolucji strategii życiowych zwierząt [5]).

Może Dawkins naukowcem-praktykiem jest przeciętnym, ale niewątpliwie jest jednym z najlepszych popularyzatorów nauki w historii. W swoich książkach popularyzował [6] on neodarwinowską syntetyczną teorię ewolucji, a konkretnie prace takich genialnych biologów jak Fisher, Hamilton, Price, Maynard-Smith i paru innych. Tytuł jego pierwszej książki - "Samolubny Gen" - przyjął się jako metaforyczny synonim genocentrycznego podejścia neodarwinizmu do ewolucji. Dawkinsowskie koncepcje/metafory ("smolubny gen", "fenotyp rozszerzony", program "Weasel", program "Blind Watchmaker", "mem") przyjęły się w zupełnie poważnej nauce głównego nurtu (często wykorzystywane/cytowane w publikacjach naukowych i podręcznikach akademickich) - nie wiem, czy czyjakolwiek działalność popularyzatorska odniosła w nauce choćby zbliżony sukces.

Dawkins wychował się w rodzinie anglikańskiej. Na temat religii krytycznie wypowiada się już od początku swej działalności popularyzatorskiej (czyli juz w "Samolubnym genie" z 1976 roku), choć z racji tego, że pisał o biologii, owe nawiązania do religii ograniczały się do kilkuzdaniowych dygresji. Pierwszą dłuższą antyreligijną publikacja Dawkinsa był esej "Viruses of the Mind" [7] z 1991 roku. Następnie w 2003 roku kilka krytycznych wobec religii tekstów ukazało się w zbiorze esejów Dawkinsa zatytułowanym "A Devil's Chaplain" [8] . W 2006 roku oprócz napisania "Boga urojonego", Dawkins zrealizował też (dla stacji Channel 4) dwuczęściowy dokument poświęcony krytyce religii - "The Root of All Evil?" (tytuł nadany później przez producenta , a samemu Dawkinsowi się nie podobał).

 

CZYM JEST "BÓG UROJONY"?

"Bóg urojony" jest książką popularnonaukową. Nie pracą naukową, nie traktatem filozoficznym lecz intelektualną rozrywką z założenia dostępną dla każdego przeciętnie inteligentnego laika - pisana w myśl zasady "każdy wzór matematyczny obniża sprzedaż o połowę"... Oczywiście, nie oznacza to, że z tego powodu książka ta jest słaba, nierzetelna lub nieprzekonywająca. Nie. Należy tylko pamiętać z jakiego rodzaju dziełem mamy tu do czynienia i np. nie oburzać się, gdy nawet w którymś miejscu dopatrzymy się zupełnie naturalnego - a wręcz obowiązkowego - dla literatury popularnonaukowej stylu: "machanie rękami", "takie sobie bajeczki" i ilustrowanie twierdzeń "dowodami anegdotycznymi". Tym bardziej, że gdy jest to potrzebna, Dawkins swoje twierdzenia podpiera cytowaniem poważnej literatury naukowej.

Zapewne w "Bogu urojonym" nie ma też zbyt wielu specjalnie odkrywczych i oryginalnych idei (nie licząc zebrania paru hipotez o ewolucyjnym pochodzeniu moralności i religii, które to są dorobkiem stosunkowo nowej dziedziny nauki - psychologii ewolucyjnej; no i może dość nowatorskie jest traktowanie religijnej indoktrynacji dzieci jako formy psychicznego molestowania), których w przeciągu ostatnich 300 lat nie rozważaliby jacyś ateistyczni filozofowie i myśliciele. Nihil novi. Po prostu jest to ciekawie napisana, ujęta w formie popularnonaukowej, scjentystyczna/sceptycystyczna/racjonalistyczna krytyka religii, wiary w Boga/boga/bogów i - w ogólności - w rzeczy nadprzyrodzone. Krytyka zarówno od strony epistemologicznej, etycznej, socjologicznej jak i psychologicznej.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale