W swoim Studium Historii Arnold Toynbee opisał nas następująco:
Słowianie ukryli się w bagnach Prypeci, wiedli tam prymitywne życie i przez
dwa tysiąclecia byli odporni na wpływy jakiejkolwiek cywilizacji. Pisał on:
„W tej późnej godzinie europejskiego barbarzyństwa Słowianie zostali wreszcie
wykurzeni ze swej kryjówki przez koczowniczych Awarów, którzy ulegli chęci
wywędrowania poza granice swego rodzimego stepu eurazjatyckiego, by przyłą
czyć się do germańskich aktów grabieży i pustoszenia Cesarstwa Rzymskiego.
W obcym środowisku rolniczego świata te zagubione dzieci stepu usiłowały
dostosować swój dawny tryb życia do nowych okoliczności. Na obszarach ste
powych Awarowie utrzymywali się z wypasu bydła; po wkroczeniu na ziemie
uprawne pasterze ci odkryli, że właściwym lokalnym inwentarzem jest żywy
inwentarz ludzki, tj. wieśniacy, zabrali się więc – całkiem rozsądnie – do wypasu
istot ludzkich. Podobnie jak urządzali obławy na stada swych koczowniczych
sąsiadów, aby zagospodarować nowo zdobyte pastwiska, tak też rozglądali się
teraz za jakąś ludzką rasą bydła, by ponownie zagospodarować wyludnione pro
wincje Cesarstwa Rzymskiego, które wpadły w ich ręce. I znaleźli tak upragnio
ny obiekt w postaci Słowian; spędzili ich w stada i rozmieścili szerokim łukiem
wokół Niziny Węgierskiej, na której rozbili własny obóz. Tak wyglądał zapewne
proces, na mocy którego zachodnia awangarda słowiańskich rzesz – przodkowie
dzisiejszych Czechów, Słowaków i Jugosłowian – zadebiutowała w spóźniony
i upokarzający sposób w dziejach”



Komentarze
Pokaż komentarze (2)