rademenes rademenes
27
BLOG

O tym jak w Polsce walczy się o swoje prawa

rademenes rademenes Polityka Obserwuj notkę 2

 

Po okupacji i zdobyciu strategicznego punktu stolicy jakim jest blaszak handlowy na Placu Defilad, napisano sporo. Głównie o zamachu na biednych kupców. Jestem daleki od twierdzenia, że to jakiś zamach i tego typu rozdzieranie szat a la Piotr Skarga. Dziwi mnie tylko cała ta sytuacja.
 
Abstrahując od prawno – własnościowych meandrów tej sprawy, było wiadomo, że dnia 21 lipca do hali targowej wkracza komornik. Znaczy to ni mniej ni więcej tyle, że do tego dnia kupcy mają się z hali wynieść i tyle. Bo jeśli nie po dobroci, to siłą. Taki był komunikat i tak ja go zrozumiałem. No i co się dzieje? Kupcy oczywiście barykadują się, krzyczą o łamaniu godności, wolności i tak dalej, słowem protest na całego. Niech sobie protestują, w końcu mają prawo. To kto pierwszy użył siły w tym sporze też pozostawiam do rozstrzygnięcia innym. Ja skupię się na sposobie protestu.
 
Otóż, dowiadujemy się z czasem, że protestujący wzięli do hali swoje dzieci. Logiczne, prawda? Wypowiedź jednej z pań, która ku swemu rozczarowaniu została z hali wypchnięta, sugerowała, że w hali zostało jej ponad roczne wnuczę. Zapewne wzięli je tam rodzice. I oto jest logika protestujących w Polsce. Zasłonić się dzieciakiem, a potem zrobić aferę, że policja bije dzieci. Niesmak tej sytuacji jest wręcz oczywisty. Zaraz rozlegną się pewnie głosy, że rodzice nie mieli ich gdzie zostawić, z kim, itd. Jasne, jasne. Kity to sobie można wciskać, a nie wszystkim dookoła. Chcesz protestować? Protestuj sam, a dzieciaki trzymaj od tego z daleka, bohaterze. Gardzę takimi ludźmi, i to wszystko. Ci, którzy zabrali tam swoje dzieciaki, postąpili po prostu jak tchórze. W Polsce często się oburzamy jak Cyganie, czy kto tam, wykorzystują na ulicach dzieciaki do żebrania. Pewnie je usypiają, można usłyszeć od strażników moralności. Jakże trzeba oślepnąć żeby nie dostrzegać pewnych cech u siebie, u innych je potępiając.
 
Druga sprawa: kupcy pozostawili w hali swój dobytek, zbierając się pod halą na drugi dzień, krzycząc, że miasto im ów dobytek zabrało. Doprawdy, genialny pomysł. Kupcy chyba liczyli na to, że nagle policji i firmie ochroniarskiej odechce się szturmować budynek i zostawią handlowcom ich miejsca. Zaiste, godny pożałowania idealizm. Można się było domyśleć przebiegu sytuacji, zadbać o dobytek wcześniej, a potem protestować. No ale kto by wtedy krzyczał: „Złodzieje!”. Nie mogę pojąć logiki tego protestu. Może liczyli na to, że z nieba zstąpi sam Bóg i komornika przekona?
 
Odwaga, a raczej tchórzostwo protestujących, ich brak logiki i chęci racjonalnego zadbania o swoje interesy każe mi się solidaryzować z władzami miasta. I po tym wszystkim ja mam uwierzyć, że dialog między kupcami a władzami miasta został zerwany przez ratusz? No chyba, że samorząd Warszawy prowadził dialog z dziećmi kupców. Skoro kupcy zabrali je na protest…
 
No proszę was, bądźmy poważni.
rademenes
O mnie rademenes

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka