Paweł Kukiz napisał nową piosenkę zaangażowaną. Nazwał ją „Sztajnbach”. Łatwo domyślić się o kim i o czym mowa w piosence. Abstrahując od talentu, bądź też jego braku u Kukiza, do napisania utworu zainspirował go jakże aktualny temat wypędzeń. Więcej o piosence możemy dowiedzieć się z Rzeczpospolitej. Opowiada Paweł Kukiz o dziadkach, ojcu i nie sposób nie pochylić się nad losami jego rodziny. Czytam sobie ten wywiad z zainteresowaniem, nie powiem. A oto najciekawszy (może nie dla wszystkich, ale mnie zaciekawił najbardziej) fragment:
„Kwestia wypędzeń podnoszona nieustannie przez Erikę Steinbach. Historia w jej wydaniu zaczyna wyglądać następująco: Niemców wypędzono, mój dziadek z Warszawy pojechał do sanatorium w Auschwitz, a mój ojciec na bardzo długie wakacje z takimi atrakcjami, jak bardzo gorące lato z temperaturą dochodzącą do 50 stopni. No, ale w 1947 roku wakacje się skończyły i musiał wracać do Polski, gdzie Niemcy "podarowali" mu domek z rabatkami i ogródkiem. Nawiasem mówiąc, za majątek, który stracił na Kresach, mógłby sobie kupić co najmniej kilka poniemieckich domków.”
Nic niezwykłego, prawda? Historia jakich wiele można usłyszeć w polskich domach, z tymże te akurat słowa Pawła Kukiza wyszydzają działania Eriki Steinbach. I nie byłoby w tym nic takiego gdyby nie pewnie drobny szczegół. Dwa słowa w powyższej wypowiedzi są pogrubione. Od razu domyśliłem się (głupi nie jestem, co?), że kliknięcie na któreś z nich doprowadzi mnie gdzie indziej. Taki internetowy teleport. Ale nie chciałem od razu klikać więc tylko najeżdżam myszką, celem sprawdzenia, jakiż to opis pojawi się obok kursora. Najpierw słowo Niemcy. Taki opis:
„Niemcy z Interhome. Oferujemy Ci samodzielne domki abyś mógł poczuć klimat regionu. Przekonaj się.”
Teraz napis wakacje, opis taki oto:
„PZU – Wojażer. Wyjeżdżasz za granicę? Zabezpiecz siebie i swoich bliskich.”
Reklamy internetowe są wpisane w internetową rzeczywistość, tu się zgodzimy, ale rzadko trafia się taki przypadek. Rechot historii? To już nie rechot. To śmiech do rozpuku. Akurat trafiło na pełne oburzenia słowa Kukiza, który nie miał takich intencji, ale reklamy zrobiły swoje. Urocze. Kiedyś było sanatorium w Auschwitz, teraz mamy wakacje w Niemczech i to w samodzielnych domkach (barakach?) więc można poczuć klimat. A jeśli coś pójdzie nie tak i za jakiś czas jakaś Erika czy inny Sztajnbach wyskoczy, to można siebie i swoich bliskich profilaktycznie w PZU Wojażer zabezpieczyć.
Zadziwiające możliwości daje teraz internet.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)