Niezbadane są wyroki boskie. Całe szczęście żyjemy w państwie świeckim więc Bóg jakoś tak inaczej na nas spoziera. To, że żyjemy w kraju świeckim, trzeba by okrasić jednym słowem: „niestety”. No bo jakże inaczej to można opisać. Gdyby kraj to wyznaniowy był, żyłoby nam się, ech żyłoby... A tak kiepsko jest i człowiek człowiekowi wilkiem. W kraju wyznaniowym, człowiek człowiekowi panem byłby - o przepraszam - przyjacielem, bliźnim, a nie wilkiem. Żyłoby nam się łatwiej, mówię wam, jakem Rademenes.
Nigdy tego pojąć nie mogłem. Że kraj to świecki jest dowiedziałem się dość późno, rzekłbym, że zaraz po chrzcie, ale to jeszcze później było, bo szczerze wam wyznam, że choć pamięć wysilam ile Bóg da, to chrztu nijak przypomnieć sobie nie mogę. Dość istotna to sprawa jest bo przecież od liczby chrztów liczba katolików zależy. ISSK (Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego) podaje, że w Polsce jest ok. 33,7 mln katolików. Spora to rzesza. Ilość osób tej wiary czyni zasadnym pytanie: dlaczegoż tylko świeckim krajem jesteśmy? Oto masz zagadkę. Całe szczęście słowa Polak i Katolik to nie do końca synonimy. Rzekłbym raczej, że są to słowa, które muszą występować razem. Polak katolik. Lepiej od razu, co?
Wnioski przychodzą same. Dziecko póki młode i nieświadome jeszcze (grzechu pierworodnego nieświadome), ochrzcić trzeba czym prędzej i od razu jednostką statystyczną staje się. Proste i sprytne zarazem. A że ochrzcić trzeba, żeby się choćby na ostracyzm rodziny i otoczenia nie narazić więc rośnie nam liczba katolików. Taką prędkością niebawem 100% ludności w kraju osiągnie, a wtedy być może już nie krajem świeckim będziemy. Daj Boże? Biorąc pod uwagę finansowanie z budżetu państwa jakiś świątyni opatrznościowych czy czegoś tam, to już robi się niewesoło. Bo skoro świecko u nas i konstytucja takaż, to jakiś tu konflikt chyba, nieprawdaż? A może się mylę, bo skołowany mogę być już nieźle.
No ale zamiast biadolić powinienem do wspólnej świątyni swój grosz (głos?) wrzucić i liczyć na opatrzność, toż może i mnie się przyda. I w kapitalizm niewątpliwie wolnorynkowy wierzyć powinienem, bo skoro siódme: nie kradnij, to daje nam jasny wyraz, że od początku istnienia własność prywatna istniała także. No a skoro własność prywatna, to niech się tam budżecik dorzuci do jednego kościoła, albo dwóch, nie pożałuje, przecież, a i na wdzięczność może i liczyć będzie mógł. Tak więc, bracia katolicy, na zdrowie! w ten niedzielny wieczór, wstrzemiennego za świątynie z budżetu naszego, a kto przeciw niech w piekle smaży się, toż tylko tam jego miejsce.


Komentarze
Pokaż komentarze