8 obserwujących
231 notek
106k odsłon
  329   0

Kolejna kompromitacja Stanisława Michalkiewicza

"Ohydna zdrada" - grzmiał Stanisław Michalkiewicz odnosząc się do ustawy reprywatyzacyjnej czyli próby zablokowania roszczeń żydowskich przez Prawo i Sprawiedliwość. Według niego Kaczyński- czy też naczelnik państwa jak go raczy nazywać- dokonał ustawki- po prostu umówił się z przedstawicielami Izraela oraz USA, którzy mieli podnieść w tej sprawie klangor i udawać oburzenie. Ma się rozumieć wszyscy zostali w ten spisek wtajemniczeni przez intryganta Kaczyńskiego, nawet francuska gazeta o czym poinformował nawet "Najwyższy Czas"- medialny organ Konfederacji do której Michalkiewicz pisuje. Takie to rewelacje ogłasza Michalkiewicz swoim sympatykom, którzy mu wierzą w każda jego brednię.

Ale na tym nie koniec; w związku z tym, że Michalkiewiczowi posypała się cała narracja zgodnie z którą Kaczyński jest amerykańskim agentem ( bo jak wytłumaczyć, że agent amerykański chce zlikwidować amerykańską telewizję); prawdziwie prawicowy publicysta postanowił z tego jakoś wybrnąć - i zrobił to jak zwykle w swoim stylu wymyślając niestworzoną historię, bajkę. Michalkiewicz doszedł do wniosku, ze Kaczyński wypowiedział wojnę USA po obejrzeniu filmu, który sam kiedyś oglądał. Tak to prawda, to nie żaden żart- to teza, którą powtórzył kilka razy. Oto fragment z jego artykułu : "Naczelnik Państwa jest tylko trochę młodszy ode mnie, toteż, w odróżnieniu od jeszcze młodszych Umiłowanych Przywódców, mógł obejrzeć i zapamiętać angielską komedię filmową z roku 1958 pod tytułem „Mysz, która ryknęła” i z niej zaczerpnąć inspirację swojej intrygi. Fabuła jest taka, że alpejskie księstwo Fenvick przeżywa kłopoty gospodarcze, bo załamał się eksport wina na skutek dywersji kalifornijskiego winiarza, który rzucił na rynek podróbkę wina z Fenvicku. Księżna próbowała interweniować w Departamencie Stanu, ale jej petycje urzędnicy wrzucali do kosza. W tej beznadziejnej sytuacji pierwszy minister zaproponował księżnej, by Fenvick wypowiedział Stanom Zjednoczonym wojnę. Księżna, podejrzewając pierwszego ministra o załamanie nerwowe, z początku nie chciała o niczym słyszeć, ale on w końcu przekonał ją argumentem, że przecież Niemcy i Japonia właśnie przegrały wojnę ze Stanami Zjednoczonymi i proszę – jak na tym wyszły! Tedy Fenvick również wypowie Stanom Zjednoczonym wojnę, którą oczywiście przegra, no a wtedy USA jakoś zadbają o pokonane księstwo i w ten sposób problem zostanie rozwiązany. Jestem pewien, że Naczelnik Państwa wszystko to sobie przypomniał, bo w przeciwnym razie trudno byłoby wytłumaczyć to parcie na czołowe zderzenie"- ogłosił światu Michalkiewicz

Widzimy zatem, że redaktor Michalkiewicz nie zawaha się sięgnąć po każdą bzdurę, zaryzykować własną kompromitację byle by tylko zaatakować Kaczyńskiego. Czemu to robi? Czym się kieruje? Co jest jego motywacją?Tajemnica to wielka. Przez usta mu nie przejdzie, że Kaczyński jest polskim patriotą, a tezy, że jest amerykańskim agentem trzeba bronić za wszelką cenę- do upadłego. 

Warto zatem przypomnieć, że dla Michalkiewicza Jerzy Urban nie jest rzecznikiem zbrodniczego rządu komunistycznego, ale inteligentnym publicystą, którego można lubić w towarzystwie. Przypomina to bardzo ciepłe wypowiedzi przyjaciela Michalkiewicza i jego wieloletniego współpracownika politycznego Janusza Korwin-Mikkego o generale Jaruzelskim. Jego sentyment do PRL-u na tym się nie kończył, wszak był on przeciwnikiem usuwania symboli komunistycznych z przestrzeni Rzeczpospolitej, a także wybielał komunistycznych bandytów, którzy zamordowali Grzegorza Przemyka. Nic więc dziwnego, że Korwin-Mikkego Urban kazał pokazywać w telewizji, kiedy był jej szefem. Czy na taki przywilej mogli liczyć "pisowcy"? Raczej nie, bo Urban ich zwyczajnie nienawidzi. I choćby na tym polega różnica między środowiskiem Jarosława Kaczyńskiego i Janusza Korwin-Mikkego.



Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale