Cała prawda całą dobę
Tylko prawda jest ciekawa
9 obserwujących
274 notki
139k odsłon
  350   1

Kaczyński jak Piłsudski? Michalkiewicz naśmiewa się z wyprawy kijowskiej prezesa PiS

"Jarosław Kaczyński, jak wiadomo, zapatrzony jest w Józefa Piłsudskiego, a skoro Józef Piłsudski miał swoją wyprawę kijowską, to jakże Naczelnik Państwa nie mógłby mieć swojej?" - napisał Stanisław Michalkiewicz o wyprawie do Kijowa Jarosława Kaczyńskiego.  

Polskie media i nie tylko porównują wizytę w Kijowie Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego oraz premierów Słowenii i Czech do wyprawy Lecha Kaczyńskiego oraz przywódców państw bałtyckich do Gruzji w 2008 roku. Wówczas to Lech Kaczyński wypowiedział słynne słowa, które obecnie spełniają się na naszych oczach, że: "my świetnie wiemy, że dzisiaj Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może czas na mój kraj- na Polskę". Według Michalkiewicza wyprawa Lecha Kaczyńskiego i tak nie miała większego znaczenia, ponieważ wszystko wcześniej załatwił z Putinem ówczesnym prezydentem Francji Nicolas Sarkozy: "Taki listek do wieńca sławy przypiął sobie w Gruzji prezydent Lech Kaczyński, który w Tbilisi wygłosił bardzo bojowe, a nawet - uznawane obecnie przez bohaterskich agitatorów – profetyczne przemówienie. Z pozoru wyglądało to na akt niezwykłej odwagi, ale warto wyjaśnić, że przylot prezydenta Kaczyńskiego do Tbilisi nastąpił już po wynegocjowaniu z Putinem przez francuskiego prezydenta Mikołaja Sarkozy’ego zawieszenia broni, więc i gruzińska wycieczka była całkowicie bezpieczna"- napisał Michalkiewicz.Warto przypomnieć, że konserwatywny publicysta wyśmiewał się z ówczesnego incydentu, który miał miejsce w Gruzji, kiedy niedaleko Lecha Kaczyńskiego padły strzały; Michalkiewicz wówczas kpił sobie, że były to strzały na wiwat.

I dzisiaj jest podobnie z wyprawą Jarosława Kaczyńskiego do Kijowa. I choć żaden z przywódców UE i NATO nie odważył się tam pojechać Michalkiewicz przekonuje, że wyprawa prezesa PiS była  w pełni bezpieczna: " Toteż zabierając ze sobą swego pierwszego ministra Mateusza Morawieckiego i jeszcze dwóch cudzoziemskich dygnitarzy do towarzystwa, wsiadł do pociągu, do którego doczepiono luksusową, a nawet bizantyjską salonkę i przez ogarniętą wojną Ukrainę ruszył do Kijowa. Z pozoru wyglądało to na akt wielkiej odwagi, ale niech nas te pozory nie zmylą, bo chociaż Rosjanie, podobnie jak Polacy, doskonale wiedzieli, że Naczelnik zmierza do Kijowa, nie zbombardowali, ani nawet nie ostrzelali tego, podobnie jak wszystkich innych pociągów, toteż grupa naszych wycieczkowiczów, którzy prezentowali się w charakterze wysłanników Unii Europejskiej, bezpiecznie dotarła do Kijowa"- napisał.

Michalkiewicz wielokrotnie próbował przekonywać, że Kaczyński jest udawanym prawicowcem, którego celem jest zmonopolizowanie poparcia polskich patriotów; stąd z jego strony wykonywanie ruchów pozornych. Wynika z tego, że wszystko co Kaczyński robi ma w sobie drugie dno,; jest fałszywe i ma na celu ugruntowanie wizerunku w narodzie "zbawiciela ojczyzny". W ten sposób właśnie Michalkiewicz wypowiedział się na temat tej wyprawy. Zwrócił on uwagę na to, że prezes PiS nie konsultował swojego wyjazdu do Kijowa z UE i że NATO nie organizuje misji pokojowych: " Propozycja Naczelnika Państwa wzbudziła w Polsce i chyba nawet w Europie lekkie zaniepokojenie – ale – chociaż wyglądała na szalenie radykalną i bojową, w gruncie rzeczy była – podobnie jak i cała wycieczka do Kijowa – całkowicie bezpieczna. Po pierwsze dlatego, że wycieczka nie była, jak się wydaje, z władzami Unii Europejskiej uzgadniana, a w każdym razie Naczelnik Państwa nie miał z jej ramienia plenipotencji. Po drugie, że - o ile mi wiadomo - NATO nie organizowało „misji pokojowych”, a co najwyżej - „operacje pokojowe”, lub „misje stabilizacyjne” - jak w Iraku i Afganistanie. Po trzecie dlatego, że organizowanie misji pokojowych, zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych, przysługuje Radzie Bezpieczeństwa ONZ, w której jako stali jej członkowie, czyli posiadający prawo weta, zasiadają nie tylko Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, ale również Francja, Rosja i Chiny"- czytamy. Oczywiście według Michalkiewicza Kaczyński udaje tylko, że o tym nie wie,  a prawdziwym jego celem jest ugruntowanie poparcia wśród polskich prawicowców: "Skoro my to wiemy, to byłoby niegrzecznie przypuszczać, że nie wie tego Naczelnik Państwa, czy jego pierwszy minister, a w tej sytuacji jest oczywiste, że cała wyprawa kijowska miała wyłącznie na celu przyczepienie sobie przez Naczelnika listka do wieńca sławy, którego jak dotąd mu brakowało"- napisał. 

Swoją droga warto zauważyć, że Michalkiewicz nie poświęca zbyt wiele miejsca w swojej publicystyce na temat zbrodni rosyjskich dokonanych na Ukrainie i co więcej krytykuje polskie władze za zbyt ochocze przyjmowanie uchodźców ukraińskich do Polski.Warto przypomnieć, że kiedy USA naciskały Polskę na zrealizowanie roszczeń żydowskich Michalkiewicz postulował zaproszenie rosyjskich wojsk na teren Rzeczpospolitej Polskiej. A kiedy Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło ustawę, która miała blokować roszczenia żydowskie Michalkiewicz grzmiał, że to jest intryga Kaczyńskiego i jego ohydna zdrada .

Jeżeli podobają się Państwu moje artykuły i zechcieliby Państwo wesprzeć moją działalność blogerską to byłbym wdzięczny:

MBANK: 20 1140 2004 0000 3702 7232 1340

Z góry dziękuje

Radosław Kowalski 




Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka