Radoslaw Purski Radoslaw Purski
149
BLOG

Nie drażnić DJ-a!

Radoslaw Purski Radoslaw Purski Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

Jeśli ktoś mówi mi i klaruje dwornie, używając wielokrotnych “kurew”, że utwór “Ona tańczy dla mnie” jest najwybitniejszy i normalnie najbardziej wiekopomny w historii całej muzyki rozrywkowej to ja się zastanawiam, po cholerę nam ta cała historia. Być może, być może jednak, za kilkaset lat, któryś z krytyków dyscypliny dojdzie do wniosku, że było to wielce niedocenione dzieło i że należy je natychmiast wprowadzić do kanonu cudów wszelakich i kulturowych. Podobnie jak kiedyś wszystkie piramidy w Egipcie i wiszące ogrody Semiramidy. Wprowadzenie, jak wszyscy wiemy, nie dokona się niestety za życia artystów i to przywodzi nam na myśl smutne losy Kafki i Van Gogha, na ten przykład. Tekst utworu trafi do podręczników szkolnych a nauczyciele, celując w biednych uczniów złośliwie zakrzywionymi palcami, będą cedzili jadowicie: “Iksiński – przytocz nam, gówniarzu jeden, refren i powiedz, co artysta miał na myśli?!”. A refren, gwoli przypomnienia, idzie tak:

Ja uwielbiam Ją, Ona tu jest
i tańczy dla mnie.
Bo dobrze to wie, że porwę Ją
i w sercu schowam na dnie booooo…

Zakładając, że Iksiński jest prawidłowo rozwiniętym nastolatkiem, któremu we łbie, tylko i wyłącznie, strzelanie na Playstation i umysłowa masturbacja na Facebooku, to z interpretacją nie będzie większych problemów. Bo Ona to oczywiście Ojczyzna. A podmiot liryczny planuje kolejne udane powstanie narodowe ( …porwę ją…), deklaruje miłość dozgonną i patriotyzm ( …w sercu schowam na dnie…), uwielbienie (…Ja uwielbiam Ją) i ma nadzieje, że ojczyzna jest świadoma uczuć, czuje to samo i też go lubi (…bo dobrze to wie..). Kiedy pieśń patriotyczna na stałe zagości już w kanonie lektur szkolnych a masy oswoją się z ojczyźnianym przesłaniem songu, któregoś dnia w polskim Sejmie padnie światła propozycja opozycji by, idąc z duchem czasu, zmienić hymn narodowy na jeszcze bardziej skoczny. I już wkrótce polscy piłkarze na Stadionie Narodowym, z rękami na walecznych sercach, będą z powagą śpiewać: “…boo ja pragnę Jej, Jej, bo pragnę Jej, Jej boo…”. A Edyta Górniak, przed meczem ostatniej szansy z Koreą, nie będzie miała okazji spieprzyć, po raz kolejny, wykonania hymnu państwowego bo tej pieśni, po prostu, nie da się już w żaden sposób spieprzyć ani uszkodzić. Tyle happy end. Bo w związku z tym świetnym i popularnym hymnem narodowym wróżę jednak pewne niepokoje tudzież zawirowania społeczne. No, bo skoro popularny utwór został już awansowany w hierarchi tak wysoko, to w żadnym wypadku nie wypada żeby wiejski DJ grał go dla pijanych biesiadników weselnych na poprawinach. To nic, że cała sala się domaga skoro zagranie hymnu w takich okolicznościach grozi grzywną, podlega karze i powoduje konsekwencje za lekceważące podejście. Więc choćbyście nawet bardzo chcieli, panowie, i dawali temu wyraz używając “kurew” w rozmaitych tonacjach to nic z tego!! Ale zawsze można sobie podrzeć gardło „a cappella” w drodze do domu, no nie? A DJ-a proszę nie drażnić.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości