„Wprost” ujawniło tajemne nośniki, które zarejestrowały przebieg orgii kulinarnej z udziałem rządzących. Wiem, póki co, jak reszta narodu, niewiele o ich zawartości ale już zastanawia mnie paradoks geograficzny: otóż, mówi się na tych taśmach, że Polska istnieje tylko teoretycznie.
Jest parę, dobrze znanych, paradoksów logicznych, które zmuszają do myślenia. Na przykład, taka biegunka: jak to jest, że rzadko a często jednocześnie? Albo temat kija: jak to jest, że ma dwa końce a nie ma początku? Albo paradoks komunikacyjny: dworzec kolejowy w Bristolu, w Zjednoczonym Królestwie, jest zamknięty na głucho w nocy z soboty na niedzielę. Kiedyś, nieświadom idiotycznych zwyczajów kolei brytyjskich, spędziłem kilka godzin w ciemnościach całując klamkę i szczękając z zimna zębami. A co się dzieje z podróżnymi, którzy nieopatrznie wysiedli na stacji Bristol i mają akurat ochotę wyrwać się z budynku na wolność? Koczują w kiblach dworcowych, czy jak?
Oto sygnał dla, snujących plany powrotu do ojczyzny, polskich emigrantów: skoro Polski nie ma to szukanie jej jest daremne. Podobnie jak walka z biegunką za pomocą kija. A kij taki, dla ścisłości, dzierży wściekły pasażer pociągu, który zatrzymał się nocą na stacji Bristol.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)