Po mundialowych boiskach Brazylii biega Boniek. Co nas, Polaków, cieszy. Ma on jednak, ten feler, że nie jest do końca swojski. Zwie się Óscar Boniek García Ramírez, jest obywatelem Hondurasu, a drugie imię otrzymał w ramach hołdu dla polskiego Bońka z Turynu, którym rodzice małego Bońka z Hondurasu byli zachwyceni. Wzruszające, choć wszyscy wiemy, że Honduras jest tak daleko od Polski, że nie docierają tam nawet polscy emigranci. I do tego mizernie wygląda na mapie. Tak sobie myślę, że Polacy są bardzo niedocenieni na świecie. Trzeba było aż Ameryki Łacińskiej żeby zauważyć nasz geniusz. A nie mógł się trafić, na przykład, futbolista z zaprzyjaźnionej Portugalii, któremu rodzice dali by na imię Kościuszko a na nazwisko rodowe: Ronaldo?
Słucham i oglądam telewizję, w której politycy publicznie twierdzą, że afera podsłuchowa to tylko li jedynie „istotne rozmowy o kryzysie” przy suto zastawionym stole restauracyjnym, z paroma „kurwami” na okrasę, dla podkreślenia rangi problemu przed deserem.
Wierzę im bardzo. I wiem, że są wielcy. I mam nadzieję, że za ileś tam lat bratni Amerykanie im to docenią. A któryś tam z rzędu amerykański prezydent będzie zwał się: Tusk Kennedy. Dla niewtajemniczonych: „tusk”, w narzeczu angielskim, to kieł słonia a nie marka dezodorantu!
PS
Pan premier Tusk nie zaistniał jeszcze w historii świata za sprawą mówionej afery podsłuchowej. Ale zaistniał już w historii globu za sprawą śpiewanej muzyki rozrywkowej. A to dzięki, świetnemu zresztą, utworowi grupy Fleetwood Mac. I co ciekawe – tekst jest cały czas politycznie aktualny!



Komentarze
Pokaż komentarze