autor: Shlomaster (źródło: Pixabay)
autor: Shlomaster (źródło: Pixabay)
Rafał Osiński Rafał Osiński
1588
BLOG

"Dobro dziecka" - czyli systemowa kpina?

Rafał Osiński Rafał Osiński Dziecko Obserwuj temat Obserwuj notkę 18
Tzw. "dobro dziecka" to puste pojęcie, którym wycierają sobie usta rozmaici działacze i politycy różnych opcji, ale przede wszystkim to pojęcie jest nadużywane z niezrozumieniem w polskim sądownictwie. O ile sprawy o alimenty są uprzywilejowywane, pozostałe często bagatelizowane - nawet jeśli dziecku dzieje się krzywda psychiczna.

Przepisy zwalniają wnioski o alimenty od opłat sądowych. I dobrze, że polskie prawo troszczy się o zabezpieczenie bytu materialnego dzieci. Wiadomo, iż brak pieniędzy nie pozwala na zaspokajanie wielu potrzeb. Jednak jeśli dziecku dzieje się inna krzywda - tzn. nie cierpi biedy materialnej, ale staje się ofiarą wyrafinowanej przemocy psychicznej - sądownictwo już nie jest tak otwarte.

Składając wnioski do sądu o ustalenie kontaktów z dziećmi, rodzice niemieszkający z dziećmi lub dziadkowie, którym jeden z rodziców utrudnia możliwość spotkań z wnukami, muszą zapłacić na wstępie 100 zł. Inaczej sąd w ogóle nie zajmie się sprawą. I tu nie tyle chodzi o wysokość opłaty, lecz o założenie, z którego wynika. Sądy nie rozumieją, że kontakty dzieci z obojgiem rodziców i dziadkami są niezbędne dla prawidłowego rozwoju dzieci i nie powinny być traktowany jako fanaberie wnioskodawców. Bo zapewnienie takich spotkań nie jest żadnym przywilejem, lecz jest w interesie samego dziecka - nawet jeśli od kilku lat tzw. rodzic pierwszoplanowy i jego bliscy wmawiają usilnie, iż takie spotkania są zbędne (a wręcz szkodliwe dla dziecka). Kontakt z obojgiem rodziców wynika nie tylko z tzw. prawa naturalnego oraz stanowi profilaktykę zaburzeń okresu dorastania i problemów w dorosłości, ale ma też oparcie w Konwencji o Prawach Dziecka. Niestety, panuje dość powszechnie błędne przekonanie, jakoby staranie tzw. drugoplanowego rodzica o spotkania z dzieckiem było zawsze przejawem równoważnego konfliktu między rodzicami. A to nieprawda. Więcej na ten temat w kilkuminutowym podcaście: www.youtube.com/watch?v=WjbF-6fbs8c  (na tym kanale są też inne materiały na temat alienacji rodzicielskiej i będą zamieszczane następne - możliwa całkiem bezpłatna subskrypcja)

Dziecko w Polsce latami może bezkarnie doświadczać przemocy psychicznej w formach okłamywania, izolowania od drugiego rodzica, wzbudzania u dziecka poczucia winy (za chęć spotkań z drugim rodzicem czy dziadkami), gaslightingu (polegającego na podważaniu dobrych wspomnień dziecka odnośnie najbliższych obecnie izolowanych), czasem też zastraszania - form przemocy prowadzących do głębokiego uzależniania emocjonalnego od jednej osoby dorosłej - czyli dosłownie "zrycia bani" dziecka (termin "manipulacja" jest mniej wyrazisty i mógłby być przyjęty z niedowierzanem). Jak to możliwe? Sprawy te w sądach rodzinnych trwają latami, a to wystarcza, by przekonania dziecka "przekręcić" według uznania rodzica, z którym mieszka. Bywa, iż sądy dopiero po kilku latach od zgłoszenia problemu kierują sprawę do biegłych. I nawet jeśli zostanie dostrzeżona zależność między dystansem (a niekiedy wręcz indukowaną dziecku wrogością) wobec drugiego rodzica czy dziadków, nikt z tym nic nie robi, ponieważ polskie prawo w żaden sposób nie potrafi skutecznie wpływać na rodziców manipulujących dziećmi. W tym przypadku nie ma miejsca ani na komorników ani na kuratorów - nawet jeśli kuratorzy są ustanawiani, najczęściej bezradnie rozkładają ręce.

Oprócz wprowadzenia kar na przykład w formie przymusowych prac społecznych za utrudnianie rodzicom kontaktów z dziećmi, pomogłoby wprowadzenie prostej i logicznej zasady jako algorytmu dla sądownictwa: Jeśli rodzic nie ma udowodnionego stosowania przemocy i sądowego zakazu kontaktów z dzieckiem, należy natychmiast zapewnić jego częste i stałe spotkania. Nie powinno się oczekiwać (jak dzieje się to teraz w sądach), że rodzic ma udowadniać, iż nie jest "krwiożerczym wielbłądem". Jednak żadne z ugrupowań politycznych (oprócz pojedynczych parlamentarzystów) nie jest zainteresowane tym problemem, chociaż przecież dotyczy dużego grona dzieci w tych przypadkach rozstań rodziców, kiedy co najmniej jeden z rodziców jest niepogodzony z rozpadem związku, szuka sposobu zemsty na byłym partnerze albo zbudował sobie nową relację i obecność w życiu dziecka biologicznego rodzica zaburza iddyliczny obraz nowej sytuacji rodzinnej. Prawdopodobnie politycy obawiają się elektoratu negatywnego w gronie tzw. alienatorów, którzy zaraz podnieśliby larum.

Co ważne, problem izolowania rodziców od dzieci nie dotyczy tylko części ojców. Coraz częściej matki stają się również ofiarami bardziej sprytnych mężczyzn. Są matki, od których "zaradni tatusiowie" oczekują wysokich alimentów na firmowe ciuchy dla dorastającej młodzieży, lecz zarazem zniechęcają nastolatki do spotkań z matkami. Są ojcowie, którzy całymi miesiącami czy latami w ogóle nie widzą dzieci, ale "zaradne mamusie" składają roszczenia o wysokie alimenty. Rodzic pierwszoplanowy czasem wmawia dziecku, że te wszystkie pieniądze pochodzą od niego - jakoby drugi rodzic w ogóle nie interesował się jego potrzebami.

Pojawiają się pracownicy pomocy społecznej czy policjanci, którzy w poczuciu profesjonalnej uczciwości zakładają tzw. "niebieskie karty" ze względu na podejrzenie przemocy psychicznej. Jednak prawie zawsze kończy się to niczym. System prawny w Polsce nie rozumie przemocy psychicznej (o ile nie dotyka problemów na tle dyskryminacji rasowej czy innych form dyskryminacji, przemocy ekonomicznej lub mobbingu) i nie dowierza takiemu ryzyku - zwłaszcza jeśli potencjalnym sprawcą może być z pozoru idealny rodzic, a ofiarą dziecko, które nie skarży się - poddane modelowo jak ofiary sekt swojemu "guru" (ofiary sekt przecież zazwyczaj też nie skarżą się na swój los).

Tematyka sądownictwa w sprawach rodzinnych to wiele absurdalnych mechanizmów (nie do uwierzenia dla racjonalistów), z których ludzie niemający osobistej lub zawodowej styczności z systemem nie zdają sobie sprawy. Dlatego do tych zagadnień będę powracał.

Rafał Osiński

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj18 Obserwuj notkę

Sprawy edukacyjne, ochrony zdrowia, społeczne i kościelno-religijne to bliskie tematy. Ale nie tylko. Jestem uważnym obserwatorem i pomagam, abyśmy nie utopili się w naszej rzeczywistości. Prowadzę kanały: https://www.youtube.com/@RafalOsinski-Czlowiekiembyc https://twitter.com/RafalOsinski_

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości