Na październik br. w krakowskim Muzeum Manggha zaplanowano panel dyskusyjny „Zabić słowo: zdechło”. Wydarzenie to miało odbyć się już przed dwoma laty w marcu 2022 roku, ale przeszkodziły ograniczenia pandemiczne. A co to za muzeum? Tak, właściwie kojarzycie brzmienie: muzeum poświęcone sztuce i technice japońskiej, powstałe w 1994 roku z inicjatywy Andrzeja Wajdy. Tylko co takie muzeum ma wspólnego z językowymi kalibracjami? Okazuje się, że jeśli Krystyna Zachwatowicz – Wajda jest spadkobiercą znanej osoby i zasiada w Radzie muzeum, które nie stanowi jednak własności prywatnej, może zorganizować sobie w jego przestrzeni, cokolwiek w duszy zagra – niezależnie od misji i tematyki miejsca.
Ciekawe, czy mając takie wpływowe aktywiszcze (to podobno pojęcie uniwersalne - szersze niż „aktywistki” i „aktywiści” razem wzięci), szybko debatujący uznają, że trzeba lobbować wśród polityków na rzecz sankcjonowania używania wobec zwierząt określenia „zdychają” na zasadzie „mowy nienawiści”?
Są osoby, którzy bardzo lubią zwierzęta i traktują jako członków rodzin. Czy w imię szaleństwa tzw. „poprawności politycznej” musimy jednak obowiązkowo „wywracać” język? A może skoro nie wyzdychaliśmy wszyscy podczas pandemii, to mimo ogromu innych problemów wciąż nam jest jeszcze za dobrze, jeżeli mamy czas i gotowość na takie debaty…
Rafał Osiński
Podaję link do wersji audio materiału na You Tube: https://www.youtube.com/watch?v=EPD0P6nTbuA



Komentarze
Pokaż komentarze (6)