jasienczyk18 jasienczyk18
146
BLOG

BÓG, PRAWO i „król śmierci”

jasienczyk18 jasienczyk18 Kultura Obserwuj notkę 0

BÓG, PRAWO i „król śmierci”

Uważam, że zajmowanie się pseudoartystą, który sam siebie pasował na „króla śmierci” lub „szefa tajnej policji piekielnej” (tj. Nergala) i jego wygłupami w rodzaju publicznego darcia Biblii jest - mimo wszystko - nadawaniem jakiejś rangi temu, co powinna pokryć zasłona milczenia – jedyna stosowna odpowiedź na nicość osoby i jej czynów. Natomiast poziom argumentacji obrońców tego osobnika, powołujących się na „wolność słowa” istotnie nie pozwala na pozostanie obojętnym.

W „GW” (31 X/1 XI 2012) pojawił się wywiad z p. dr. Pawłem Boreckim, opatrzony tytułem, a właściwie tytułowym bon motem: „Bóg się sam obroni, nie potrzebuje prawa karnego”. Zaiste, porażający musi być poziom naszych uczelni, jeśli adiunktw Katedrze Prawa Wyznaniowego Uniwersytetu Warszawskiego i pracownikEuropejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji, afiliowanej przy Instytucie Nauk Prawnych PAN,potrafi popisywać się publicznie takim konceptem.

Transcendentny Bóg (ten znany wyznawcom religii monoteistycznych) z samej swojej definicji „jest tym, który jest”, a więc sugerowanie, iż nie może się obejść bez czegoś, zwłaszcza bez jakiegoś dzieła ludzkiego, jest przykładem niezrozumienia elementarnych kwestii religijnych. „Prawo karne” nijak się ma do tego pojęcia. Wprost przeciwnie, jest ono związane z dziejami społecznymi człowieka, a w węższym, acz w tym przypadku w pełni uzasadnionym, rozumieniu - z państwem i jego prerogatywami. U źródeł naszej cywilizacji pojawiły się dwa ujęcia istoty państwa i zasad polityki. Pierwsze można by określić, jako teokratyczne, wedle którego powodzenie zbiorowości zależne jest od spełniania obowiązków wobec Boga (lub bogów). Zwolennicy drugiego, nazwijmy je demokratycznym, głosili, że najważniejsze jest dobro wspólne. Właściwie na tym poziomie ogólności już niczego nie warto dodawać, może jedynie poza tym, iż oba te poglądy bynajmniej nie są sobie przeciwstawne.

Tak więc w tym konkretnym wypadku stosowanie prawa karnego wobec występków pseudo-artysty jest jak najbardziej usprawiedliwione, z tym że nieporozumieniem jest mieszanie w te głupstwa Ojca Niebieskiego. Poprzez właściwe potraktowanie owego osobnika nie będziemy bowiem bronić „honoru” Stwórcy wszechrzeczy, bo to samo w sobie byłoby paranoją, lecz wystąpilibyśmy w obronie naszej społeczności i jej podstaw. Kto twierdzi inaczej, lub rzecz całą nicuje przy pomocy różnego rodzaju manipulacji, w istocie akceptuje wystąpienia  przeciw zastanemu ładowi, religii jako takiej, a w tym przypadku – przeciw Kościołowi. Masek może wdziewać wiele, ale prawdy one nie skryją.

Pozostaje jeszcze sprawa kary. To rzecz szczególnie przykra, bowiem nie tak dawno skazano człowieka, który pozwolił sobie szydzić z obecnego prezydenta, choć on sam na poprzednio zajmowanym stanowisku wypowiadał wiele całkiem niewybrednych słów i supozycji pod adresem ówczesnego prezydenta, Lecha Kaczyńskiego. Mimo to, bez wahania twierdzę, że już dawno nikt nie powinien rozprawiać o pseudoartyście. Ów zaś, w ramach prac społecznych i na mocy prawomocnego wyroku Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, winien czyścić jakąś cloaca maxima, czyli - znaleźć się w miejscu stosowniejszym dla siebie, niż lochy inkwizycji, stawiane nam przed oczy przez zwolenników pełnej jego bezkarności.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura