raport z oblężonej Europy raport z oblężonej Europy
134
BLOG

Trump dostał kosza od Europy, czyli o co tak naprawdę toczy się gra

raport z oblężonej Europy raport z oblężonej Europy Polityka Obserwuj notkę 10

Trump zaczyna zbierać żniwo rozpętanej przez siebie wojny celnej z Europą, pogardliwej krytyki Unii Europejskiej, jej ideałów pluralizmu, świeckiego wymiaru połączonego z poszanowaniem i równym traktowaniem wszystkich wyznań religijnych, tolerancją dla mniejszości narodowych, grup etnicznych i wszelkich innych, wolności słowa, krytyki, poglądów politycznych i społecznych, ale braku tolerancji dla propagowania faszyzmu, rasizmu i wszelkich ukrytych pod innymi nazwami praktyk tychże ideologii.

Wielka Brytania, Niemcy i Grecja oficjalnie odmówiły Trumpowi przystąpienia wraz z USA do agresji na Iran i pomocy militarnej do odblokowania cieśniny Ormuz zablokowanej przez irański reżim ajatollahów w reakcji na amerykańsko-izraelskie ataki, który wbrew nadziejom administracji Trumpa nie tylko nie upadł, ale jeszcze się społecznie wzmocnił. Niestety, było to do przewidzenia, gdyż niechęć Irańczyków do USA określanego tam mianem "wielkiego szatana" znacznie przewyższa niechęć do reżimu, przynajmniej w męskiej części populacji, żeńska ma tam bowiem niewiele do powiedzenia.

— Dopóki wojna trwa, nie będzie w niej żadnego naszego udziału, nawet w działaniach mających na celu utrzymanie otwartej cieśniny Ormuz za pomocą środków militarnych — oświadczył w poniedziałek rzecznik rządu Niemiec.

Podobne stanowisko przedstawił minister obrony Boris Pistorius. — Czego Donald Trump oczekuje od garstki europejskich fregat, a nie może tego zrobić potężna marynarka wojenna USA? To nie jest nasza wojna, to nie my ją rozpoczęliśmy — podkreślił.

Wcześniej w poniedziałek szef MSZ Niemiec Johann Wadephul oświadczył, że Niemcy nie będą uczestniczyć w wojnie przeciwko Iranowi. Dodał, że nie widzi potrzeby, by NATO podjęło jakąkolwiek decyzję w sprawie Ormuzu.

Grecja nie będzie uczestniczyć w żadnej operacji wojskowej w cieśninie Ormuz — poinformowały w poniedziałek władze w Atenach. Rzecznik rządu Pawlos Marinakis powiedział na konferencji prasowej, że Grecja będzie jedynie uczestniczyć w misji morskiej UE Aspides, której celem jest ochrona statków na Morzu Czerwonym.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/trump-apeluje-o-interwencje-na-bliskim-wschodzie-kolejne-rzady-odmawiaja/yfjvkyy,79cfc278

Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Trump i jego przyboczni wylewali przez ostatnie kilkanaście mięsięcy pomyje na większość europejskich liderów, samą Europę i Unię Europejską. Chełpili się swoją nieograniczoną siłą, która jednak nie jest w stanie nic wymóc na Putinie i niewiele była w stanie zdziałać wobec irańskiego reżimu, który być może stracił znownu na jakiś czas w wyniku amerykańsko-izraelskich nalotów zdolność zbudowania własnego arsenału nuklearnego, ale nie stracił i nie straci zdolności rządzenia. Wręcz przeciwnie, pod tym względem jedynie się wzmocnił. Takie zdarzenia jak rakietowy atak na szkołę żeńską w Minabie, w którym zginęła ponad setka młodych dziewcząt, do którego przyznała się zresztą armia amerykańska określając to lakonicznie pomyłką, jedynie przyspożyły mu zwolenników i zamknęły na dobre usta jego przeciwnikom, bo od teraz każdy protest przeciwko władzy ajatollahów będzie postrzegany jako poparcie dla autorów ataku na szkołę w Minabie.

Trump nie chce wysłać do Iranu wojsk lądowych, bo wie, że skończyłoby się to nie tyle powtórką z Iraku i Afganistanu, co czymś znacznie gorszym. To byłby również definitywny koniec jego prezydentury i pogrążyłoby jego partię. Nawet większość Republikanów nie poparłaby takiej wojny, związanych z nią ofiar i kosztów. Nie to zresztą obiecywał Trump w swojej kampanii wyborczej, a wręcz coś przeciwnego: skupienie się na gospodarce i walce z nielegalną imigracją, która to jednak coraz bardziej przypomina masowe represje wobec mniejszości etnicznych i narodowych wywołując coraz większe protesty również obywateli USA. Sam krytykuje co rusz swojego poprzednika, Joe Bidena, za zaangażowanie w wojnę na Ukrainie, a nawet zrzuca na niego, tak jak zresztą na całe NATO, tylko nie na Putina, odpowiedzialność za nią i nazywa jego imieniem. Czyją wojną nazwie zatem rozpętaną przez siebie wojnę z Iranem? Jedno jest pewne: na pewno nie nazwie jej swoim imieniem.

Iran nie powinien mieć bomby atomowej i co do tego nikt raczej nie ma wątpliwości, również ci, którzy odmówili Trumpowi pomocy w agresji na ten kraj. Chodzi jedynie o metody i środki, które nie mogą wiązać się z łamaniem prawa międzynarodowego, od którego zależy porządek światowy. Jeżeli sami zaczniemy go łamać... czego więcej będziemy mogli oczekiwać od Putina, Xi Jinpinga, Kim Jong Una czy wielu innych pomniejszych watażków tylko czekających na pretekst i przyzwolenie do ataku na innych, w tym nas?

To nie jest zatem tylko kwestia cieśniny Ormuz i zdolności nuklearnych Iranu, ale przyszłości demokratycznego, opartego na poszanowaniu granic państwowych i wolności obywatelskich świata, którego mamy póki co szczęście być częścią. Ale to się może z powodu naszej własnej ignorancji i lekkomyślności szybko zmienić.

Czego to jest flaga? https://www.salon24.pl/u/raportzoblezonejeuropy/1494405,czego-to-jest-flaga ...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka