Dziś popełniamy te same błędy. Znów po naszej wschodniej stronie rośnie niedemokratyczny tyran, który za chwilę może stać się po prostu groźny. Polska niedostatecznie wspiera przemiany prodemokratyczne na Ukrainie i Białorusi. Szczególnie Białoruś, która jest uzależniona od rosyjskich surowców i paliw, mogłaby w większym stopniu znaleźć się w orbicie polskiego sektora energetycznego. Kraj ten mógłby uzyskać od naszego rządu preferencyjne ceny energii, po to tylko by nie być w 100 % zależnym od Rosji i jej pomocy. Tak- Polska powinna w większym stopniu pomagać Białorusi. I przy okazji apelować o władz Unii Europejskiej o naciski na Rosję, i wespół z UE wymusić stopniową, pokojową transformację gospodarczą i polityczną Białorusi.
W 2015 - Białoruś w Unii Europejskiej.... Nierealne? A może jednak możliwe. Pomyślmy sobie że historia mogłaby się potoczyć inaczej gdyby Polska stanęła po innej stronie sporu i sprzeciwiła się nazizmowi. Być może sytuacja potoczyłaby się inaczej. Tamtej szansy nie wykorzystaliśmy. Dziś marnujemy kolejną, a demokracji, nawet w jej bardzo koślawym i atrapowym polskim wydaniu, nie sprzedajemy dalej.
Opozycjoniści białoruscy siedzą z 5-letnimi wyrokami więzienia za „huligaństwo", kraj jest ultra-biedny, ludzie pracują za niewolnicze stawki, a my tu sobie wygodnie mieszkamy 200 km dalej. Z historii nie wyciągneliśmy żadnych lekcji. Kaganka demokracji nie podajemy dalej- Białorusini mają swoją niezależną telewizję BelSat, ale czy mają niezależne stacje radiowe? Gazety? Albo chociaż portale internetowe, które za rządowe pieniądze mogliby tworzyć białoruscy studenci mieszkający w Polsce? Powinni też mieć chociaż jakiś rodzaj radia Wolna Europa nadawanego z polskiego terytorium...



Komentarze
Pokaż komentarze (6)