Jest 30 lipca, data pierwszego meczu Celtic Glasgow – Legia Warszawa. Przed spotkaniem myślę sobie – może Legii uda się sprawić niespodziankę, ale biorąc pod uwagę pierwszy mecz stołecznego zespołu z St. Patrick’s i to, że Celtic to zespół, który już dwa lata z rzędu gra w fazie grupowej Ligi Mistrzów – szansę na korzystny rezultat oceniałem na niewielkie. Każdy kto widział ten mecz, wie, że to co się stało było niesamowite. Wystarczy poszukać powtórki tego meczu w internecie i posłuchać komentatorów TVP z tego spotkania, by zrozumieć dlaczego. Legia wygrała pierwszy mecz 4:1, a mogło być jeszcze lepiej – dwóch rzutów karnych nie wykorzystał Ivica Vrdoljak.
Jednak przed drugim meczem znowu nieco napięcia – Szkoci się odgrażali, że u nich drużyna będzie wsparta potężnym dopingiem, że wierzą w potrzebne do awansu zwycięstwo 3:0. Pojawił się lekki strach, że przede wszystkim te niewykorzystane karne się zemszczą. Nic podobnego. Kolejny niesamowity mecz, zwycięstwo Legii 2:0. Niesamowita radość. W dwumeczu 6:1. Celtic nie miał kompletnie nic do powiedzenia na boisku. Jednak poza nim – a owszem.
Niedługo później rozpoczął się dramat stołecznego zespołu. Już dzień po meczu pojawiały się informacje, że delegat UEFA zauważył występ nieuprawnionego zawodnika w meczu rewanżowym ze Szkotami. Chodziło o Bartosza Bereszyńskiego, który za otrzymanie czerwonej kartki w ostatnim meczu Legii w Lidze Europejskiej w ubiegłym sezonie, miał odbywać karę 3 meczów zawieszenia w europejskiej pucharach. Teoretycznie po prostu nie mógł wystąpić w dwumeczu z St. Patrick’s i pierwszym meczu z Celticem. Jednak nie został zgłoszony do składów na dwumecz z St. Patrick’s i o to poszła cała sprawa. Mimo że wiadomo już było, iż za to może grozić walkower, nikt w czwartek wieczorem nie brał takiej decyzji poważnie pod uwagę. Wszak Bereszyński wszedł w drugim meczu z Celticem w 87 minucie i nie miał żadnego wpływu na sportowy przebieg rywalizacji.
W piątek rano błyskawiczna decyzja UEFY, w jednoosobowym składzie, bez wysłuchania zdania obecnych na miejscu włodarzy Legii – walkower 3:0 za drugi mecz dla Celticu. A więc Legia odpada. I zaczęła się burza – decyzję jako skrajnie niesprawiedliwą uznali nie tylko kibice z Polski, ale też wiele osób z całego świata. Publikacje zdecydowanie popierające w tej sprawie Legię, pojawiły się miedzy innymi w amerykańskim New York Times, czy brytyjskimThe Guardian. Legia postanowiła od decyzji się odwołać – najpierw do Komisji Odwoławczej UEFY, a potem w razie potrzeby do Trybunału Arbitrażowego ds. sportu w Lozannie.
Czytaj dalej: realpolitik.pl/uefa-potwierdza-futbol-nie-jest-najwazniejszy/



Komentarze
Pokaż komentarze (2)