Pisałem poprzednio o palikotowym plagiacie z Ferdydurke. Problemem nie jest jednak Janusz Miętus Palikot, ale ochocza rzesza, która odpowiedziała na jego umizgi do parobka. Aż tylu ich???
Nasz Miętus to w sumie biedny człowiek, ofiara własnej sado-masochistycznej osobowości w typie najbliższym chyba Jerzemu Urbanowi. Wykorzystał też bezwstydnie cały twórczy dorobek Andrzeja Leppera, wchodząc w lukę, która powstała na rynku społecznych pragnień parobków po jego upadku. Wykorzystał i z pomocą parobczanych mediów znacząco zmodyfikował. Bo Lepper był obciachowy, a Miętus Palikot jest cool.
I Lepper i Palikot byli jednak potrzebni przede wszystkim jako odwracacze uwagi, zaciemniacze problemów i stawiacze dymnych zasłon. Nikt nie pytał o rzeczy ważne, o rozgrywane brutalnie interesy - wszyscy mówili o nich. Jak w tym limeryku:
Przypadek Andrzeja Leppera
jak gumka od majtek - uwiera.
To dla społeczeństwa
wentyl bezpieczeństwa.
Spuszczany, gdy zbytnio się zbiera.
I tak samo obaj kończą. Lepper po akcji CBA, Miętus Palikot po rozpoczynajacej się kontroli urzędów skarbowych i CBA. Kto następny do tej roli ? Bo rzesza parobków obywatelskich (PO) już nie może się doczekać.


Komentarze
Pokaż komentarze