Jacek Kaczmarski pracując przez pewien czas w Radiu Wolna Europa, zmierzyć się musiał z komunistyczną propagandą, opisującą po swojemu winę za zestrzelenie podówczas koreańskiego samolotu pasażerskiego nad terytorium ZSRR. Zrobił to tak: "Koreański samolot pasażerski zaatakował i zniszczył wykonującą pokojową misję nad terytorium ZSRR rakietę typu ziemia-powietrze".
Dlaczego przypomniało mi się to teraz? Przecież mamy wolne media, a nie jakąś propagandę. I wolne media oraz demokratyczni politycy mówią, że za tragedię w Łodzi winę ponosi Jarosław Kaczyński.
Przyzwolenie na przemoc w sferze politycznej zaczęło się jak się wydawało dość niewinnie. Od sztubacko-lewackich dowcipów w stylu "Giertych do wora, wór do jeziora!", od życzliwych uśmiechów po takimże pomyśle: "Zabierz babci dowód, nie pójdzie głosować!". Potem było jak u Kaczmarskiego - grupka ludzi z nienawiścią zasiadła wokół krzyża, co uniemożliwiało pokojowe oddawanie tam moczu. Niektórzy z nich dawli się nawet pobić na oczach policji, z nienawiści nie stawiając nawet oporu.
Mężczyzna w Łodzi, choć uzbrojony po zęby by zabić Jarosława Kaczyńskiego, działał sam, chaotycznie i histerycznie. Miejmy nadzieję, że wcześniej, w kwietniu, z tych samych pobudek, ale w sposób wysoce profesjonalny i logistycznie dopięty na ostatni guzik jakaś grupa ludzi nie próbowała zwieńczyć czynem polityki miłości.
Ńiedorzeczne? - przed Łodzią może - po Łodzi...


Komentarze
Pokaż komentarze