Jak dopytał Arłukowicz - pierwsza rozmowa Premiera z Drzewieckim dotycząca hazardu odbyła się 19 sierpnia 2009. Nigdy przedtem o tym z nim nie rozmawiał.
Nie jest do końca pewien, nie na 100%, ale raczej nie.
Furtka zostawiona, gdyby coś jednak wypłynęło.
Dlaczego nie rozmawiał najpierw z Kapicą, który najwięcej wiedział o procesie legislacyjnym? Bo chciał poznać zachowania podejrzanych w ich własnej relacji. Oczywiście działając tak, żeby zachować dyskrecję.
To zrozumiałe: Tusk nie zainteresował się intrygą przeciw ministrowi Kapicy, szykowaną porzez cmentarno-Zbysiowych lobbystów, którzy chcieli "wyprostować Mirka" niezadowoleni z jego pracy.
Nie, Tusk miał w nosie bezpieczeństwo ministra Kapicy, nawet nie przyszło mu do głowy żeby go spytać czy coś podejrzewa wobec
Przeciwnie, musiał najpierw porozmawiać z podejrzanym kasjerem swojej partii, a dopiero potem zająć się zabezpieczeniem procesu legislacyjnego - nic nie robiąc, a tylko niwecząc dwuletnie prace. Od 30 lipca/3 sierpnia Kapica przygotowywał ponoć założenia nowej ustawy, ale co naprawdę robił, tego nikt nie wie, ani Donek, ani Michał, ani sam Jacek, nie mówiąc już o szefie CBA który miał otaczać tarczą antykorupcyjną ważne procesy legislacyjne.
A kasjer Drzewiecki nie w ciemię bity zorientował się że grunt pali mu się pod nogami i gdy tylko 18 sierpnia (posiedzenie rządu) otrzymał od Premiera niewinne polecenie przygotowania
informacji na temat toku prac w resorcie sportu nad projektem nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych.
Drzewiecki postawił 19.08 na nogi całe ministerstwo. Rozdzwoniły się dzwonki alarmowe.
- Skontaktowałem się z dyrektor generalną resortu Moniką Rolnik i poprosiłem, by następnego dnia na godz. 9.00 zwołała zebranie dyrektorów departamentów merytorycznych odpowiedzialnych za prowadzenie nowelizacji ustawy - powiedział [Drzewiecki]
Jak zeznał, 19 sierpnia odbyło się spotkanie, w którym poza nim uczestniczyli dyrektor generalna Monika Rolnik, dyrektor departamentu ekonomiczno-finansowego Bożena Pleczeluk, dyrektor departamentu prawno-kontrolnego Rafał Wosik oraz szef gabinetu politycznego ministra sportu Marcin Rosół. Relacjonował, że podczas spotkania urzędnicy przedstawili mu szczegółowe kalendarium prac nad projektem, a także tryb przygotowania pisma z 30 czerwca - dotyczącegorezygnacji z dopłat.
Nastąpił przeciek.
Pędzący królik zaczął ścigać Premiera.


Komentarze
Pokaż komentarze