Pisałem o tym w kilku niedizelnych komentarzach, ale sprawa jakoś się nie przebiła do świadomości i p. Warzecha zaczął swój wpis od usprawiedliwienia Sikorskiego, że wprawdzie lansuje się gdzieś po Szczecinkach, ale przynajmniej nie zawala żadnych ważnych spotkań.
Tymczasem w miniony weekend p. Sikorski nie był na kolejnym nieformalnym spotkaniu ministrów SZ krajów Unijnych tym razem w narciarskim ośrodku w Finlandii, 13-14 marca 2010. "Neue Zuercher Zeitung" nie wymienia go wśród zaproszonych, ani wśród tych, co nie mogli przybyć na spotkanie ze względów kalendarzowych. Więc trudno było powiedzieć, czy dla czołowej gazety euroepjskiej Sikorski jest po prostu mniej ważny od ministra Estonii.
Pytałem o to rano tutaj, bo nie śledzę peregrynacji Radkowych po Polsce. Teraz się wyjaśniło, że p. minister Sikorski poświęcił znowu obowiązki służbowe swojej nielegalnej kampanii prezydenckiej.
A może my w ogóle już nie mamy ministra spraw zagranicznych?


Komentarze
Pokaż komentarze (12)