Na opinię blogera, że rozłamowcy z PISu nie mają żadnego programu, red. Warzecha w swoim tekście O polityce i zdradzie napisał na ich obronę:
grupa jeszcze się nie uformowała. Uczciwie jest dać im jednak czas do miesiąca po wyborach
Zdumiało mnie takie postawienie sprawy, takie otwarcie linii kredytowej bez pytania o biznesplan. Musiałem ostro zareagować.
Takim postawieniem sprawy ośmieszył Pan siebie i frondystów. Pozbiera się paru uciekinierów i wtedy się zobaczy o co nam chodzi?
A co do zdrady - oni zdradzili samych siebie, przyzwoity człowiek zamilkłby gdyby doszedł do wniosku, że to co zachwalał miesiąc temu jest godne potępienia. I nawet nie chodzi o to że powinien spalić się ze wstydu, ale uznając swój błąd dawniejszej oceny albo nie chcąc być uznany za oszusta który poświadczał nieprawdę.
Pana pogardliwa a więc w najwyższym stopniu negatywnie emocjonalnaocena legalnie działającej partii i wybranych posłów, wyrażona w określeniu "populistyczny chamuś" wyklucza Pana również z poważnej dyskusji nad polityką.
Lekką ręką podważa Pan konstytucyjne zasady parlamentaryzmu potępiając udział legalnej partii w koalicji rządowej, a rozgrzesza Pan kolaborantkę która bez żadnego powodu sprzeciwia się stanowisku swojego klubu i szefa popierając człowieka, który skompromitowany podejrzeniamizostał przerzucony do Sejmu, gdyż dzięki swojemu najlepszemu żołnierzowi Tusk uzbroił się na wojnę z PIS. To w czyjej wojnie uczestniczy pani Kluzik? Za czym się zadeklarowała? Bo przecież Tusk nie odwołał nigdy wojny z PIS?
Jeśli w tej sytuacji Pan rozgrzesza frondystów i zabrania mówić o zdradzie - to naprawdę nie ma o czym z Panem rozmawiać.
Na to otrzymałem odpowiedź p. Warzechy:
Zastanawiałem się, czy warto odpowiadać, ale jednak warto, bo Pana wypowiedź jest bardzo symptomatyczna.
W sprawie pana Leppera już odpowiedziałem. Nie sądzę, żeby ocenianie go jako chamusia kompromitowało mnie bardziej niż ocenianie przez wielu tu komentujących polityków PO jako szkodzących Polsce, zdrajców itd. Po prostu mam prawo mieć swoje zdanie. Na tym także polega demokracja. Chyba że tego prawa mi Pan odmawia.
Używane przez Pana określenia, takie jak "kolaborantka", wskazują, że ma Pan do polityki stosunek skrajnie emocjonalny, a nie analityczny. Właśnie taki stosunek wyborców do polityki i polityków umożliwia im łatwe manipulowanie. Znacznie prościej manipulować grupą nastawioną emocjonalnie niż rzeczową rozważającą poszczególne posunięcia i warianty.
Widzę też, nie rozumie Pan kompletnie, o co mi chodzi, gdy tłumaczę, że określenia odnoszące się do sfery stosunków międzyludzkich nie nadają się do opisywania polityki.
Na to z kolei ja odparłem:
Panie kochany. Nie odmawiam Panu prawa do nazywania Leppera populistycznym chamusiem, ale niechże Pan nie poucza mnie potem że w polityce nie wolno stosować kategorii emocjonalnych tylko analityczne. Zwłaszcza gdy za emocjonalny uznaje Pan mój termin kolaborantka w odniesieniu do pani która w stanie wojny działa na rzecz wroga. Przeszedł Pan do porządku nad sprawą wojny z PIS, która jest tutaj kluczowa i cały czas tworzy kontekst do oceny zachowań. Greps z emocjonalnością nie działa..
A potem jeszcze Pan poucza, że określenia odnoszące się do sfery stosunków międzyludzkich nie nadają się do opisywania polityki - otóż chamuś jest terminem ze sfery stosunków międzyludzkich, natomiast kolaborant to określenie politycznego zdrajcy, bynajmniej nic prywatnego.Tak więc rzeczy mają się dokładnie odwrotnie niż Pan argumentuje.
Nie wykazał Pan umiejętności wystarczających aby uczyć innych słownika i logiki. Błędne użycie słowa fronda też Panu wytknięto. A tak szlachetnie brzmiało!
Więc w Pańskim tekście - zatem i wPańskim myśleniu - nic nie trzyma się kupy. Rozłazi się Panu cały wywód - co już tutaj wielokrotnie zauważono. Nie potrafiąc tego zrobić, za wszelką cenę próbuje Pan bronić grupki rozłamowców. To że na kredytrozgrzesza Pan z obowiązku posiadania jakiegoś programu ludzi robiących ogólnopolski wstrząs polityczny, i daje im hojnie czas, żeby się teraz spokojnie zastanowili, czego chcą - kompromituje Pana jako przedstawiciela czwartej władzy. Nie macie prawa udzielać takiego kredytu "na dowód", czyli na piękne oczy albo może raczej na piękną buzię.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)