183 obserwujących
639 notek
1018k odsłon
856 odsłon

SMOLEŃSK: NOWY ŚWIADEK, NOWE FAKTY

Wykop Skomentuj57

 "Minister wytłumaczył, że w jego obecności wykonali nową, prawidłową kopię." W obecności polskiego ministra rosyjscy eksperci, kopiowali skrzynkę. Dlaczego uczestniczył osobiście? Czy było to życzenie strony rosyjskiej?

 

1)   Prokurator Marek Pasionek w poniedziałek leci do Moskwy asystować w pracy rosyjskich prokuratorów, badających sprawę katastrofy pod Smoleńskiem. Ci bowiem do dzisiaj nie wysłali dokumentów, o które prosiliśmy ich... 10 kwietnia.
 
2)   Prokurator Pasionek wytknął Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, że polscy prokuratorzy nie opieczętowali polskimi plombami oryginalnych urządzeń na lotnisku Siewiernyj.
 
3)  Jednak tych dokumentów prokuratorzy nie dostali od rosyjskich oskarżycieli. Przekazał je Jerzy Miller, minister SWiA, który jednocześnie jest szefem polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy.
 
 
MÓJ KOMENTARZ:
Minister Miller skończył Akademię Górniczo Hutniczą i stąd moja  pierwsza wątpliwość. Czym innym jest przekazanie dokumentów przez rosyjskich prokuratorów ministrowi hutnikowi, a czym innym polskim prokuratorom. Z dwóch powodów.
Polski minister posłańcem? Niezręcznością byłoby polskiemu prokuratorowi zwracać uwagę ministrowi na uchybienia strony rosyjskiej, gdy tenże minister jest posłańcem. Czyż nie tak?
A po drugie. Jeżeli rosyjski prokurator przekazuje bezpośrednio dokumenty polskiemu, to ten może zwrócić uwagę na braki, może zwrócić uwagę na niekompletność, może odbierając protokolarnie wiedzieć co otrzymuje do rąk własnych. Czyż nie ? Może się zapytać – a kiedy otrzymamy zeznania kontrolera A, skoro otrzymujemy zeznania kontrolera B ?
 
4)    Brak podpisu odpowiedniego urzędnika rosyjskiej Prokuratury Generalnej na skserowanych aktach. "Nie mogło się to odbyć wcześniej z formalnego powodu braku podpisu osoby, która była przez pewien czas nieobecna" - potwierdza płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Kto zwlekał z podpisem? No właśnie patrz punkt 3.
 
 
5)   Polska prokuratura wysłała już w sumie pięć wniosków o pomoc prawną. W ostatnim oskarżyciele poprosili o wypożyczenie oryginalnych czarnych skrzynek. Okazało się bowiem, że w cyfrowej kopii rejestratora rozmów z kokpitu jest błąd.
 
MÓJ KOMENTARZ:Nie chcę być nieskromny, ale pisałem przeszło tydzień temu:
„Wskazuje to na konieczność jak najszybszego – ponownego - zwrócenia się o czarne skrzynki do Kremla. Jest to zapewne decyzja polityczna, więc premier Tusk powinien zwrócić się w tej sprawie do swojego odpowiednika premiera Rosji. Proponowałem we wpisie link Kontroler ruchu nie dysponował informacją o "ich" wysokości:
 
Wypożyczyć czarne skrzynki i skopiować w Polsce.
Pisałem -
„Jeżeli od 2 maja rosyjscy specjaliści nie posunęli się w badaniu zawartości czarnej skrzynki z nagraniami rozmów (na stenogramie widnieje data 2 maja), jeżeli od dokładnie miesiąca stoją w tym samym punkcie, i jeżeli treść rozmów znana ze stenogramu w zasadniczych punktach nie pokrywa się z relacją dyspozytora, jest czas najwyższy, by strona polska zwróciła się o czarne skrzynki.
Nawet, gdyby miała być ich zawartość skopiowana w Polsce i zwrócona do czasu zakończenia śledztwa przez stronę w Moskwie.”
 I właśnie to prokuratura uczyniła, lecz proponowałem, aby tę sprawę załatwić na szczeblu premier Rosji – premier Polski.
 
6)   Dlatego w środę do Moskwy poleciał minister Miller wraz z prokuratorem Parulskim. Wrócili w czwartek z nową kopią nagrań. "Ten rejestrator to stara technologia, taśma magnetofonu szpulowego. Gdy zapis doszedł do końca szpuli i miał nastąpić revers, przez moment taśma zaczęła biec w nieco innym tempie i nie byliśmy pewni, czy nagranie jest dokładne" - powiedział Miller. Minister wytłumaczył, że w jego obecności wykonali nową, prawidłową kopię.
 
Nie jestem prawnikiem, ale zdaje się, że minister Miller w ten sposób stał się świadkiem. Przed sądem będzie zeznawał, będzie gwarantował, że nagranie Z jest tożsame z oryginałem, czyż nie tak? Będzie świadczył, że w jego obecności wykonano kopię.
 
Tylko taka mała wątpliwość. Skąd minister Miller wie, z jakiej skrzynki kopiowano – no właśnie co ? Sprawdzała plomby „własnoocznie”? Skopiowano, podpisał i mu wręczono?
 
Czy na takim szczeblu się to załatwia? Wielokrotnie pisałem  na swoim blogu (trochę kpiłem) jak to minister Kopacz włożyła fartuch (według jej własnych słów)  i uczestniczyła, zresztą zacytuję własny wpis na blogu:Kopacz:„odsuńcie się na bok i dajcie nam pracować" :
 
minister Kopacz – sama tak opisuje co robiła w Moskwie:
 
"Ciekawe jak zachowaliby się polscy lekarze, gdyby nagle przyleciała do nich rosyjska delegacja w podobnej sytuacji, a jej przedstawiciele powiedzieli: odsuńcie się na bok i dajcie nam pracować" - mówi "Faktowi" Ewa Kopacz. "A tak właśnie było w Moskwie. Rosyjscy lekarze dali nam fartuchy i rękawice. Powiedzieli, byśmy robili swoje. A oni będą nam pomagać, jak tylko będą mogli najlepiej" - dodaje szefowa resortu zdrowia.
Pisałem wówczas:
Panie redaktorze Skalski. Czy może Pan własnymi słowami opowiedzieć co się wydarzyło w Moskwie? Horrendum jakieś. Ale nasuwają się pytania.
Czy to była decyzja Kopacz, że osobiście badała ciała? Wszystkie, czy wybrane. Jeżeli wybrane to po co? Rozumiałbym sytuację, gdyby wszystkie badania były pod „kontrolą” (dobre słowo? ) polskich władz medycznych.
Czy minister Kopacz powinna odpowiedzieć na wiele pytań?
Jak coś takiego mogło się wydarzyć? Minister Kopacz (osobiście?) co robiła w tych rękawicach? W jaki sposób? Jakie badania przeprowadzała? To była istota wydarzeń?
 
I przed chwilą wpisałem w wyszukiwarkę „rzeczpospolita sekcja zwłok smoleńsk „ i jest link dzisiaj„Sekcji zwłok ofiar katastrofy nie było? Ewa Kopacz i lekarze z Polski nie badali ciał”
 
„Chociaż po katastrofie do Moskwy poleciały trzy grupy polskich patomorfologów, kryminalistyków i biologów, którzy chcieli brać udział w sekcjach zwłok, to nie mogli uczestniczyć w badaniach. Dlaczego? - Kiedy dotarli na miejsce, Rosjanie oświadczyli, że sekcje zostały już wykonane – wyjaśnia Rafał Rogalski.”
 
Czy z sekcją zwłok, nie jest tak jak z informacją minister Kopacz, że Rosjanie wydobyli ziemię kopiąc na głębokość jednego metra i następnie ją przesiewając ? 
 
Wracając do ministra Millera. Czy nie lepiej byłoby, gdyby polscy prokuratorzy współpracowali ze swoimi rosyjskimi odpowiednikami, a Pan minister nadzorował pracę swojego pionu badawczego?
Dlaczego mamy stosować jakieś wschodnie obyczaje?  
 
ps. oparłem się na artykule w Dzienniku  "Prokurator wydobędzie od Rosjan akta".
Wykop Skomentuj57
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale