182 obserwujących
639 notek
1019k odsłon
481 odsłon

Medioci, czyli poległa „IV władza”

Wykop Skomentuj40

 

„Nie przeszkadzaj, człowieku, premier mówi, opanuj się” – można było usłyszeć na sali sejmowej głos posła PO i jednocześnie aktora Jerzego Fedorowicza.
 
„Ale co Pani chce” – to z ławy sejmowej na posłankę Błochowiak krzyczał poseł entomolog Stefan Niesiołowski. Posłanka ośmieliła się zauważyć, że ani z ust premiera, ani ministra finansów nie usłyszała chociażby jednego zdania na temat stanu finansów państwa. Ta podstawowa informacja musi paść – mówi do prowadzącego obrady marszałka Schetyny z PO, a w tym czasie wicemarszałek Niesiołowski – również z PO - krzyczy z sali „wyłączyć ją”.
 
Na mównicę wchodzi - że też mu się chciało fatygować - minister finansów Jan Vincent-Rostowski i kpiąc w żywe oczy wypowiada kwestię: „Pani poseł, www.mofnet.gov.pl. Dziękuję” i uśmiechnięty powraca do ławy rządowej. Poseł Marek Suski składa wniosek formalny, żeby marszałek Schetyna zrobił przerwę w obradach, a wicemarszałek Niesiołowski krzyczy z ławy „Oddalić wniosek razem z posłem”. Schetyna przerwy nie zarządził.
 
Tak mniej więcej wyglądała debata sejmowa w punkcie „Informacja Prezesa Rady Ministrów na temat stanu finansów państwa” (sprawozdanie stenograficzne z 4 sierpnia, dostępne na stronie internetowej Sejmu). 
A wcześniej?
Wcześniej podczas debaty premier Tusk powiedział, że reformy mają tylko wtedy sens, kiedy „dają ludziom satysfakcję z życia, „tu i teraz”, a nie satysfakcję doktrynerom albo wyłącznie „przyszłym generacjom”.
No pewnie, kartkę wyborczą wrzucają do urny Polacy, „którzy żyją tu i teraz, a nie z dalekiej przyszłości”. Premier mówił jeszcze o doktrynerach , pseudoekspertyzach i „dyskutantach z różnych katedr” – to o ekonomistach. Postraszył mówiąc, że widzieliśmy na ekranach telewizorów, jak wygląda bankructwo całego państwa – to o Grecji.
A notorycznie od ucha do ucha roześmiany minister finansów poinformował opinię publiczną, że „w wyniku szczególnej troski pana premiera Tuska” niektóre stawki preferencyjne dotyczące żywności, „zamiast wzrosnąć o 1%, jak proponowaliśmy w Ministerstwie Finansów, będą obniżone o 2 punkty procentowe: z 7% do 5%”.
W tym miejscu rozległy się burzliwe oklaski posłów Platformy Obywatelskiej.
 
Żyjący w czasach Peerelu pamiętają, jak wyglądała troska „władzy ludowej”. Gdy podwyższano ceny żywności, informowano jednocześnie o obniżeniu cen lokomotyw oraz trawlerów przetwórni.
W imieniu PiS głos zabrała Beata Szydło, najpierw przypomniała słowa Urbana, który mówił, że „rząd się sam wyżywi” a następnie, że rząd Tuska nie chce słuchać opozycji oraz ekspertów, chociaż wszyscy mówią jednym głosem. Odniosła się też do słów premiera o „bankructwie z ekranu telewizora”. Pokazując zdjęcie szefa rządu PO  na tle kolorowej mapy Europy wskazała na dwa kraje: „Jak państwo widzicie, na tej mapie są dwie zielone wyspy: Grecja i Polska. Grecja zbankrutowała. Jak jest w Polsce – nie wiemy”.
 
„Czwarta władza” – tak w państwach demokratycznych określa się wolną prasę, gdyż media taką pozycję sobie wywalczyły. Dzisiaj powinno się raczej mówić o władzy telewizji, gdyż to telewizja urabia opinię publiczną oraz pacyfikuje świadomość społeczeństwa z siłą młota i precyzją zegarmistrza. To obraz i dźwięk narkotyzuje i ogłupia widza, czyniąc z niego mediotę.
To siła mediów kształtuje społeczeństwo i politykę.
Debata nad informacją o stanie finansów państwa odbyła się w środę, a w piątek przeczytałem doskonały artykuł dziennikarza „Polski The Times”. Doskonały, ale jego doskonałość zawarta jest pomiędzy zdaniami, czy wbrew intencjom autora?  
Wojciech Rogacin w artykule zatytułowanym „Polska racja stanu poległa w bitwie o krzyż pod Pałacem Prezydenckim”pisze, że rozum i dobro państwa zostały ukrzyżowane i że świadczy to o „ogromnej słabości państwa, partii politycznych i władz oraz części społeczeństwa”. Oburza się, że „Sejm świecił pustkami, gdy premier wygłaszał swoje exposé. Za to kwestia, czy tablica ma mieć metr, dwa, urasta do centralnego problemu państwa polskiego” i artykuł kończy myślą: „Jeden z istotniejszych momentów w polityce przenika gdzieś obok nas, bo wolimy okładać się krzyżem”. Miażdżące słowa, czyż nie ?
Być może politycy okładają się krzyżem (zgrabne, ale fałszywe), być może dobro państwa zostało ukrzyżowane (szczerze napiszę, zwykła bzdura), być może świadczy to o słabości …. – patrz wyliczanka autora – ale gdzie w tym wszystkim redaktor Rogacin widzi rolę mediów i ich obowiązek służby społeczeństwu i jego dobru?
Gdzie rola dziennikarzy? Czy to nie media są środkami komunikacji „społecznej”?
Kto nagłośni słowa i zaprotestuje, gdy premier mówi, że mniej ważna jest przyszłość Polski. Gdyż tak należy rozumieć jego wypowiedź o „tu i teraz” i o tym, że mniej ważny jest los „przyszłych generacji”.
Redaktor Rogacin krytykuje opozycję, która zamiast protestować zajmuje się reklamą piwa. Czy dziennikarz uważnie wysłuchał debatę sejmową? Przeczytał stenogram? Polecam.
 
Cóż takiego się wydarzyło, że trzeba protestować – według dziennikarza „Polski The Times”. Otóż partia rządząca dokonuje odwrotu od swych wartości i dlatego „dyskusja o państwie powinna być gorąca”.
A cóż redaktorze Rogacin  - narzuca się pytanie - opozycję parlamentarną obchodzą wartości partii rządzącej? Wartości powinny obchodzić wyborców oraz …. kogo? Właśnie Pana, właśnie czwartą władzę. To dziennikarze winni nieustannie przywoływać składane deklaracje i porównywać z czynami, przepytywać premiera i jego ministrów w imieniu społeczeństwa oraz wyborców, z realizacji obietnic oraz programu. Dbać o interes społeczny, o dobro Państwa. Czy to jakieś tubylcze odkrycie, że za fatalne rządzenie dziennikarze rozliczają opozycję? Czwarta władza to tyle, co kontrola społeczna.
A „Tusku musisz” – to … co musisz?
 
A cóż takiego się wydarzyło, że opozycja spotkała się z tak miażdżącą krytyką gazety?
W artykule, pomiędzy zdaniami ukryte jest jego sedno. Autor mógłby nie napisać ani jednego słowa o okładaniu się krzyżem, o Pałacu i łzawiącym gazie, o peryferiach zachodniej cywilizacji i plemionach pierwotnych, o ideologicznej ekstazie, gdyż należałoby zmienić tytuł, a użyte argumenty … właściwie dymisjonują rząd Donalda Tuska. Trzy dnie wcześniej były wiceminister tego rządu Stanisław Gomułka w wywiadzie dla tejże „Polski” mówił, że uczciwy polityk, który przyznaje, że nie jest w stanie rządzić, podaje się do dymisji, rozwiązuje sejm i rozpisuje nowe wybory parlamentarne.
 
Czytamy dalej u Rogacina: powinniśmy mieć demonstracje, transparenty i okrzyki, potrzebne były protesty przeciw temu, co robi rząd w kwestii podatków, oraz przeciw temu, czego nie robi w kwestii reformowania państwa.
Czyje okrzyki? Opozycji! A tymczasem, to marszałek Niesiołowski krzyczał do marszałka Schetyny prowadzącego obrady – „wyłączyć ją” (posłankę opozycji) oraz „oddalić go” – to o pośle opozycyjnym.  
Redaktor „Polski” bije na alarm - pomiędzy zdaniami, jakby mimochodem, gdyż …premier ogłosił plan rezygnacji z reform i pyta czytelnika czy atakowanie ekonomistów nie jest zdradą wyborców?
Czytamy: „Rządy silniejszych niż nasza gospodarek (…) wprowadzają pakiety surowych i bolesnych reform, polski premier mówi, iż brak reform będzie w rzeczywistości służyć polskiemu społeczeństwu”. To niebezpieczne - jako państwo będziemy poruszać się na krawędzi, a mocniejsze zawirowanie może nas pogrzebać.
 
Jeszcze garść zarzutów (cytatów) pod adresem opozycji z artykułu. Otóż w środę premier wygłosił „fundamentalne przemówienie o rezygnacji rządu z reform” i „jako lider liberalnej Platformy Obywatelskiej zaprzeczył temu, co jego partia niosła na sztandarach: obniżaniu podatków, oszczędnościom budżetowym, uzdrawianiu finansów”.
„Gdyby wnikliwie przeanalizować wypowiedź premiera, okazałoby się, że jest ona manifestem socjalistycznym” i na koniec „być może mamy do czynienia ze zwrotem polityki rządu, który wiedzie ku katastrofie”.
I całkiem na koniec apel, że to co „Platforma z tym państwem chce robić, pozostaje bez echa” i że na ten temat nie ma w Polsce dyskusji.
 
Czy echem redaktorze Rogacin nie powinna być „czwarta władza”? Czy to nie Pańska rola? Czy media – przede wszystkim telewizja - nie służą dyskusji?
 
I oto dnia następnego, w sobotę, jest konferencja prasowa prezesa największej partii opozycyjnej Jarosława Kaczyńskiego oraz wiceprzewodniczącej komisji finansów publicznych Beaty Szydło. I na sali konferencyjnej jest kwiat dziennikarstwa, z Polsatu i Polsatu News, TVN Fakty i TVN 24, a także Superstacji i Telewizji Polskiej jednej i drugiej i telewizji Trwam. Mrowie kolegów redaktora Rogacina.
 
Dwa tematy konferencji – zapowiada prezes PiS. Pierwszy to uchwalenie wbrew protestom opozycji ustawy kompetencyjnej. Padają ostre słowa Kaczyńskiego pod adresem rządu o wizji Polski za sto lat, o Polakach, którzy za sto lat mają być narodem mówiącym polsko-angielskim językiem, mają być „ludnością szczęśliwą na poziomie przedszkolaków”. 
 
I drugi temat – sytuacja ekonomiczna, polityka gospodarcza rządu. Opublikowany plan finansowy państwa, to dokument niepoważny, a polityka rządu to polityka dezinformowania opinii publicznej – mówi Jarosław Kaczyński. Podwyżki podatków uderzą w konsumentów i mniejsze firmy. W czasach rządów PiS pszenica kosztowała 900 złotych, dzisiaj 750 i wówczas cena chleba była niższa.
 
„Wieloletni plan finansowy państwa” (opozycja otrzymała go w piątek wieczorem, już po debacie), to pięćdziesiąt jeden stron snucia kolejnych wizji Rostowskiego – mówi Beata Szydło – i spokojnie punkt po punkcie wskazuje na zaniechania rządu, zwraca uwagę, że prywatyzuje się tylko raz, że upadnie około dwa tysiące małych firm, i ze dane, na których opiera się plan rządu są wątpliwe.
Cóż na to dziennikarze?
 
Pierwsze pytanie – i zarazem ostatnie w „temacie” konferencji Pawła Płuski z TVN Fakty - jeśli nie podwyżka podatków to co robić? - „koło, z którego trudno wybrnąć” – samym pytaniem broni Tuska. Za stan finansów publicznych odpowiada rząd i rząd musi rozwiązać ten problem – mówi Szydło.
 
I tyle o finansach państwa. Redaktor Płuska z telewizji TVN pyta jeszcze, czy zaprzysiężenie prezydenta to święto demokracji. Dziennikarka z TVN 24 w długim pytaniu „chce podrążyć” temat wojny polsko-polskiej i prosi, by Kaczyński odniósł się „do wypowiedzi swojego niedawnego bardzo bliskiego Kazimierza Marcinkiewicza”, który powiedział na antenie jej stacji, że „jest człowiekiem przepełnionym nienawiścią”, a następnie całkowicie wychodząc z roli, kilkakrotnie przerywa wypowiedź prezesa PiS.
 
Piotr Wójcicki z Polsat News pyta o nieobecność Kaczyńskiego na zaprzysiężeniu, Aneta Zaleska z TVN 24 „chciałaby zapytać o krzyż” i rzeczywiście pyta o krzyż, i zadaje drugie pytanie o najbliższe miesiące, „czy to będzie spokój dla Platformy” czy „koncentracja na wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej, czy też na rozliczaniu rządu z tych obietnic”.
 
Marek Kuchciński zwraca uwagę na słynną „zamrażarkę Komorowskiego”, a Marcin Nowina-Konopka z telewizji „Trwam” prosi o komentarz do słów ministra Millera, który powiedział, że jedną z przyczyn braku współpracy polsko – rosyjskiej w sprawie wyjaśnienia katastrofy jest to, że „u nas za dużo źle się mówi o postawie Rosjan w wyjaśnianiu katastrofy”.
Z kolei dziennikarz Telewizji Polskiej poprosił o rozwinięcie tezy, że „w istocie Komorowski został wybrany w wyniku nieporozumienia” i czy Kaczyński nie obraził się na reguły walki politycznej.  
Wysłannika Superstacji ciekawi osoba Pani Cugier – Kotki więc pyta „Pana prezesa”, „czy rzeczywiście oferowaliście jej stanowisko – fotel w parlamencie” oraz o to, „czy można to uznać za etyczną praktykę”.
Redaktor Burzyńską interesowało zapewnienie Kaczyńskiego „zmieniłem się”, gdyż zaniepokoiły ją słowa o lumpen-proletariacie (przypominam, słowa o pewnym panu z Biłgoraja) i pyta „skąd ta agresja”.
 
Kto jest winny kształtowi debaty publicznej? A gdyby przeprowadzić taki eksperyment, i dopuścić myśl, że temat krzyża, pomnika, zadym na Krakowskim Przedmieściu jest na rękę Platformie? A gdyby dopuścić myśl ze to Palikot, Niesiołowski oraz Kutz narzucają ton publicznej debaty?
Może jakiś dziennikarz śledczy podąży tym tropem? Chociaż z drugiej strony, dziennikarze śledczy są na wymarciu, a ostatni Mohikanin Adam Michnik przez z górą pól roku odkrywający aferę Rywina, nie jest wzorcem do naśladowania.
 
 
Tekst ukazał się w Warszawskiej Gazecie nr 32.
Wykop Skomentuj40
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale