Mam dosyć...
Słuchania, czytania i zastanawiania się nad bezmyślnością tych, którzy lubią się mienić 4 władzą...
Kraj nasz co prawda jest zielona wyspą Europy, ale co światlejsi coraz częsciej mówią o nadchodzącym z wolna dramacie... Dramacie kraju zadłuzonego do jakiegos astronomicznego poziomu, kraju pozbawionego rzeczywistych sił zbrojnych (jakieś namiastki o coraz bardziej ograniczanym budżecie), kraju w którym zanika poczucie wspólnoty, kraju o braku przejrzystych idei (poza hasłowością) w polityce, która została sprowadzona do poziomu jak najbardziej dopieprzyć przeciwnikowi na własnym podwórku, jak podporządkować róże obszary aktywności dla swojaków...
I wydawałoby się, że w takiej sytuacji można by oczekiwać kreacji rożnych idei, rzetelnej dyskusji nad nimi - przy udziale DZIENNIKARZY. Jak chociażby kiedyś "Wasz prezydent, nasz premier" Michnika - co wówczas było pewnym przełomem (nawet jeżeli wie się o kulisach tej propozycji). Ale była IDEA i była DYSKUSJA.
A co się dzieje teraz. Pomijam propagandowe seanse nienawiści Paradowskiej, czy innych dziennikarzy uwikłanych towarzysko i interesami w podtrzymanie tego, co jest. Pomijam bełkocik intelektualny a la Dominisia. Ale miałam nadzieje na to, że ci młodsi dziennikarze/ publicyści będą w stanie jeśli nie narzucić, to chociażby zaproponować dyskusję o tych ważnych dla Polski i jej istnienia w przyszłości problemach (może nie warto podtrzymywać trupa?).
A co widzę????
Ano dzisiaj.
Znany dziennikarz Krzysztof Leski wdaje się w pyskówkę z drugim znanym dziennikarzem Łukaszem Warzechą o to, czy Komorowski uzył niedopuszczalnych słów "Jaki prezydent, taki zamach", czy tylko równie niedopuszczalnych "Jaka wizyta, taki zamach" i czy Łukasz Warzecha wystarczająco szybko poprawił swój błąd. Do dyskusji dołącza inna znana dziennikarka Romaszewska i wzajemnym docinkom nie ma końca (pewnie w tej wymianie uprzejmości bierze udział jeszcze kilku zapsudonimowanych tuzów pióra). O tym dyskutują uznawani za najlepszych z najlepszych polscy dziennikarze. ŻENADA. Jakby nie było oczywiste, że KAŻDA z tych odzywek Marszałka Polskiego Sejmu o Prezydencie Polski była niedopuszczalna. To może sobie opowiadać prezewws jednej partii o prezesie drugiej. Ale marszałek Sejmu o Prezydencie - nigdy.
I tak nam ten czas płynie. Dziennikarze dyrdymalą, naród w amoku żyje na kredyt, interesu państwowego (w sensie państwowości polskiej, a nie własności państwowej) ni widu, ni słychu...
JAK MYŚLICIE, DŁUGO TO POTRWA?????
PS. O tym, kto jest mi bliższy w dyskusji KL vs. ŁW specjalnie nie piszę - tu idzie o coś więcej.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)