Przy okazji strajku dużo mówi się o tym, że dramatycznie spada poziom nauczania.
Większość komentatorów oskarża nauczycieli o złą pracę i ich obarcza winą za obecny stan edukacji.
Czy rzeczywiście to my odpowiadamy za całe szkolne zło?
Proszę powiedzieć, kto wprowadził do szkół sześciostopniową skalę nauczania z oceną dopuszczającą (wcześniej zwaną mierną) i jaki był jej wpływ na poziom nauczania?
Kto wprowadził do szkół badanie wyników za pomocą testów? Kto spowodował, że egzaminu kończącego gimnazjum i szkołę podstawową nie można nie zdać? I dlaczego dziwicie się, że nauczyciele, którzy muszą pracować w systemie stworzonym przez państwo (bez uwzględniania naszej opinii), uczą "pod testy", skoro na podstawie wyników tych testów
tworzy się rankingi szkół?
Kto i dlaczego zniszczył system szkolnictwa zawodowego? Dlaczego do szkół średnich (licea i technika) skierowano około 80% uczniów?
Kto ustalił próg zdawalności matury na poziomie 30%?
Kto napisał podstawy programowe, które są złe?
Proszę uczciwie odpowiedzieć sobie na te pytania.
I żeby nie było, że próbuję wybielać własne środowisko, zrzucić z nas całą odpowiedzialność - kamyczek do naszego ogródka.
Od lat uczestniczymy w pewnej fikcji i legitymujemy ją swoimi działaniami. Aby utrzymać miejsca pracy, zgadzamy się na promocję (często pod naciskiem rodziców) coraz słabszych uczniów (zbyt mała liczba uczniów w klasie jest wykorzystywana przez samorządy do jej likwidacji klas, a to oznacza zwolnienia).
Uwaga ta dotyczy wszystkich typów szkół. Podstawówki (do tej pory gimnazja) wypuszczają słabo albo bardzo słabo przygotowanych uczniów. Szkoły średnie, a później wyższe uczelnie, przyjmują wszystkich, którzy przed rekrutacją uciec nie zdołają.
Podsumowując, system stworzony przez państwo, pewna fikcja uprawiana przez szkoły, nadzór kuratoryjny, który zawsze bierze stronę ucznia i jego rodzica, to wszystko wpływa na poziom nauczania.



Komentarze
Pokaż komentarze (59)