Kostek Zarugiewicz miał 19 lat gdy zginął 17 sierpnia 1920 roku pod Zadwórzem zarąbany sowieckimi szablami, zatłuczony i dobity sowieckimi kolbami.
Był jednym z 311 zmasakrowanych , niemożliwych do zidentyfikowania ciał . Tylko 7 ciał udało się zidentyfikować.
11 godzin trwającą bitwę przeżyło 12 chłopców.
Pierwsza Konna Armia Siemiona Budionnego po tej bitwie zrezygnowała z ataku na Lwów.
Młodzi mężczyźni. Właściwie jeszcze chłopcy.
Ginęli przez 11 długich godzin. Jeden po drugim.
Orlęta Lwowa.
Kostek Zarugiewicz, bohaterski obrońca Lwowa z 1918 roku, kawaler krzyża Virtuti Militari i Krzyża Walecznych wraz z innymi obrońcami Lwowa spoczął u stóp niewielkiego kurhanu, na małym cmentarzyku wojskowym w Zadwórzu.
Ten mały cmentarzyk to największa mogiła Nieznanych Żołnierzy.
Nie wiadomo kto w jakiej trumnie został pochowany.
Matkę Kostka, Jadwigę poproszono w 1925 by wybrała jedną z trzech trumien z bezimiennym dzieckiem , a kiedy dotknęła jej ręką, być może w matczynej nadziei, że to jej syn – trumna stała się Wielkim Symbolem, Wielkim Znakiem dla wszystkich przyszłych chłopców i dziewcząt polskiej ziemi.
Niezwykle uroczyście z największymi honorami wojskowymi, specjalnym pociągiem, trumnę tę przewieziono do Warszawy na miejsce jej wiecznego spoczynku w Grobie Nieznanego Żołnierza.
Tak oto zamykała się lwowską klamrą Bitwa Warszawska. Cud nad Wisłą.
Czemuż dziś o tych dzieciach nikt nie mówi?
Czemuż dziś o nich taka cisza?
Przecież zaledwie kilka dni temu staliście tam w Warszawie obok jednego z Orląt Lwowa, być może obok Kostka?




Komentarze
Pokaż komentarze (33)