Wykorzystując wszystkie możliwe w Polsce i nie tylko w Polsce demokratyczne instytucje obrony dobrego imienia, cały aparat prawny – zdarłabym ostatnią koszulę wywłokom, które na zlecenie polityczne chorych z nienawiści i zawiści wrogów Wałęsy, pisały swój kłamliwy paszkwil.
Nie tylko tym dwom zwącym się historykami, z których z pewnością jeden lepiej by zrobił, a zapewne lepiej by udokumentować potrafił – pisząc dzieło „Mój dziadek z SB a Lech Wałęsa” – ale i ich szefowi, komuś kto ponosi odpowiedzialność za to, że z IPN zrobił prywatne archiwum służące do opluwania ludzi.
Przegrany proces Brauna z Miodkiem. Pewnie przegrany również proces Brauna z Wałęsą – bo na takiej samej oszczerczej metodzie szeptanych dowodów oparty .
Przegrany przez sam IPN proces z Taduszem Sznukiem – ten jeden jedyny przegrany proces wystarczyć powinien do natychmiastowej dymisji ludzi, którzy powołani zostali w imię pamięci narodu, do obrony Polaków przed krzywdami wyrządzonymi im przez SB.
A oni postanowili upaść się na cudzej krzywdzie.
Ci wszyscy ludzie na krzywdzie Wałęsy i na wmawianiu w nas nieprawdy - ROBILI PIENIĄDZE!
Białostocki Pion Śledczy IPN i jego prokuratorzy dotarli zaledwie kilka tygodni temu do świadka, którego Cenckiewicz i Gontarczyk w swojej książce której patronuje Kurtyka „uśmiercili” celowo, lub z braku rzetelności – co oznacza, że bez względu na to co potwierdza ów świadek – wszystkie dotychczasowe prace spółki Cenckiewicz i Gontarczyk, oraz każdego z nich z osobna są g....warte. Dosłownie.
A Kurtyce powinny odpaść uszy ze wstydu, że jego pracownicy są zwyczajnymi kłamcami i oszustami a on im pozwolił się dorabiać dodatkowo, prywatnie, na tym gigantycznym kłamstwie.
I to nie Wałęsa ani jego przyjaciele czy jego ludzie dotarli do świadka, na którego powoływali się nasi kłamcy, ale inni, tym razem rzetelni, solidni pracownicy IPN.
A świadek mówi wprost: Książka o Wałęsie – to kłamstwo. Fakty podane nieprawdziwe. A JA NIE UMARŁEM i nie da mi się przypisać wszystkiego co się chce.
Boże, gdy czytam o tym zdarzeniu i piszę te słowa – widzę, jak zostały upodlone instytucje mojego państwa. Jakich marnych ludzi napakował w miejsca gdzie powinni być najlepsi, najuczciwsi - splot okoliczności i wola organizujących nagonki na rodaków – zawistników o skarlałych umysłach i wybujałych ambicjach.
Jakże dobitnie na tym przykładzie widać degrengoladę, ściągającą w żałosną śmieszność zabiegi i usiłowania mające służyć wynoszeniu ku splendorom jednych i strącaniu w niebyt drugich.
W świecie starych demokracji to właśnie, takie działania, nieformalne wpływy i nieformalne zlecenia nazywa się mafią i organizuje się potężne siły państwa przeciw takim samowolom.
U nas skończy się na kilku tekstach, może na jakichś oficjalnych przeprosinach Wałęsy ze strony IPN. Wałęsa i tak jest poza zasięgiem tych ujadających gówniarzy, którym do dobrego samopoczucia potrzeba była wiara w słowa ich wulgarnych i prymitywnych guru – że to nie oni mieli kontakty z SB – a Wałęsa. Że to nie oni byli Bolkiem – a Wałęsa.
Wałęsa jest ponad opluwającymi go gnomami i zapewne nie będzie mu się chciało ścigać małych cwaniaków, którzy dając dowód, że niedaleko pada jabłko od jabłoni - chętnie, bardzo chętnie podjęli służbę u władzy i dla władzy.
Pozostaje więc cieszyć się, że tej władzy już nie ma.
I że prawda zawsze zwycięża!


Komentarze
Pokaż komentarze (89)