Cały ruch solidarnościowy polegał na tym, że dążono do wolności WBREW interesom tych właśnie komunistycznych sługusów , którzy tej władzy byli utrwalaczami.
Do takich właśnie ludzi należeli ojcowie Kaczyńskich, Dorna, Gosiewskiego, Ziobra....
Synowie stali się, jak pokazuje przykład Ziobra beneficjentami zdobytych przez ojców a NIENALEŻNYCH im z tytułu pracy dóbr i korzyści.
Ten konkretnie przykład udowadnia hipokryzję Kaczyńsklich i ludzi PiS, którzy KORZYSTALI z komuny – dziś chcą pouczać o moralności, patriotyzmie !!! - tych, którzy występując przeciw komunie TRACILI., świadomie dokonując wyboru tego co naprawdę patriotyczne i moralne.
A co do samego Ziobra.
Nie ma większej szkodliwości społecznej czynu niż przestępstwo, lub czyn naganny moralnie, i podlegający ocenie prawa, przynoszący ogromne i wymierne szkody społeczne niż czyn członka rządu.
A jeśli , ironio!, czynu takiego dopuszcza się Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny, na dodatek z wykształcenia ( przynajmniej formalnego) prawnik – to jest to uderzenie w samą istotę prawa.
To co zrobił Ziobro , wykorzystując do tego swoje stanowisko – pociąga za sobą także wymierne koszty finansowe, bo ktoś przecież za te konferencje prasowe, służące prezentacji łgarstw Ziobra w interesie PiS i interesie własnym – zapłacił. I zważywszy ilość owych transmitowanych konferencji w najlepszym czasie antenowym – były to sumy olbrzymie.
I na koniec - jest czyjaś ludzka krzywda, świństwo wyrządzone ludziom z powodu buty i nieuczciwej, szulerskiej gry politycznej, w której ludzi, Polaków traktuje się jak przedmioty, z których dobrem nie liczył się Ziobro gdy przekonany, że będzie na szczytach władzy w nieskończoność, w poczuciu absolutnej bezkarności i lekceważenia prawa robił co chciał i mówił co chciał.
Sąd zajmował się tylko tą ostatnią kwestią. Ale niewątpliwie brał pod uwagę to o czym napisałam powyżej. Proces miał charakter cywilny, ale u podłoża rozumowania sądu stały zapewne racje moralne i świadomość owej najwyższej z możliwych szkodliwości społecznej czynu Ziobra.
Sąd podejmując decyzję w sprawie czynu Ziobra – NIE UKARAŁ go, bo nie był to proces karny, ale zadecydował o niezbędnych środkach niwelujących skutki czynu Ziobra wobec pokrzywdzonych.
To stanowisko podtrzymały wszystkie instancje odwoławcze. Poza określeniem wysokości 30 tysięcy złotych należnego zadośćuczynienia bezpośrednio pokrzywdzonemu – sąd nakazał przeprosiny w miejscu IDENTYCZNYM do tego w jakim został ów krzywdzący czyn przez Ziobra popełniony. Sąd nie zajmował się sprawą kosztów, jakie będzie musiał ponieść w związku z tym Ziobro. Tak, jak Ziobro nie zajmował się sprawą ile MY WSZYSCY musimy zapłacić za jego konferencje prasowe służące jego osobistemu i jego partii interesowi.
Skąd Ziobro weźmie pieniądze na wykonanie wyroku – mało mnie obchodzi.
Zainteresowały mnie dalsze kłamstwa Ziobra i robienie z siebie” biednej ofiary” niesprawiedliwego wyroku, która jest w trudnej sytuacji materialnej, niemalże u progu bankructwa.
I udowodniłam na podstawie niepodważalnych faktów, że Ziobro nie tylko posiada środki na realizację wyroku, ale, że na dodatek jest w doskonałej sytuacji materialnej, ii nawet po zapłaceniu nakazanych sądownie przeprosin oraz zadośćuczynienia, nadal pozostanie zamożnym człowiekiem, także dzięki temu co otrzymał w spadku po swoim PZPRowskim ojcu. Ojcu, który umiał korzystać z komuny i był jej wiernym sługą do samego końca PZPR.
Ziobro jest typowym, wręcz klasycznym przykładem postkomuny – nie tylko w sferze bezpośrednich korzyści materialnych czerpanych z komuny, ale także jako przykład typowej dla tej formacji buty, poczucia bezkarności, stawiania się ponad prawem i posługiwania się kłamstwem i oszustwem.
http://renata.rudecka-kalinowska.salon24.pl/index.html#comment_1548449
http://renata.rudecka-kalinowska.salon24.pl/index.html#comment_1548826
2.
Język polski potrafi w sposób wysoce precyzjny określać każdy niuans.
Nie należy prymitywizować ani cudzych uczuć ani słów.
Należy starać się do nich dorastać i rozumieć ich dokładne znaczenie.
Ocena polityków zawiera się w słowach - bez żadnych uczuć bez żadnych emocji. Wielokrotnie przytaczany przykład: patrząc pod mikroskopem na groźną bakterię - nie żywimy do niej żadnych uczuć, nie ma w nas nienawiści do niej, ani nawet pogardy a mimo to zdajemy sobie sprawę z zagrożenia jakie niesie.
Identycznie oceniam polityków.
I co najważniejsze - nie kłamię.
Prezydent, jako urząd Rzeczypospolitej Polskiej zasługuje bezwzględnie na szacunek.
Nie zasługuje na szacunek ktoś, kto szacunek temu urzędowi odbiera - a nikt bardziej nie pozbawia szacunku urzędu Prezydenta RP niż sam Lech Kaczyński.
Szacunku nie da się zadekretować ani narzucić. Albo ktoś szacunek wzbudza - albo nie.
Z ostatniego sonażu OBOP wynika, że tylko 3 % uważa że Lech Kaczyński sprawuje swój urząd bardzo dobrze.
18% uważa, że sprawuje go "raczej dobrze".
Ale łącznie 73% (!!!)uważa, że źle sprawuje urząd, w tym aż 34 % uważa, że "zdecydowanie źle"
Nazywanie rzeczy po imieniu i mówienie prawdy - mylą sie Panu z wyrażaniem emocji dlatego, że sam jest Pan nimi przepełniony.
A na dodatek sytuacja dla formacji z którymi Pan sympatyzuje staje się coraz gorsza.
Pan ma świadomość jaką rolę w komunikacji społecznej pełni język. Wie Pan nawet skąd się wzięła jego istotnie ogromna brutalizacja w odniesieniu do polityki. Ale wie Pan przede wszystkim, że to właśnie obróciło się przeciw braciom Kaczyńskim i na swoj sposób, nieco naiwnie, stara się Pan powstrzymać lecącą już w pełnym rozpędzie lawinę.
Nie da się.
Ona już pochłania pierwsze ofiary - tych, którzy nierozważnie podnieśli głos do niebezpiecznego wrzasku w niewłaściwym miejscu mówiąc tym 73% Polakom, że stali tam gdzie stało ZOMO a "my stoimy tu, gdzie staliśmy wtedy"
A to przecież zwyczajne kłamstwo. W obu przypadkach.
http://politykawbikini.salon24.pl/106977,index.html


Komentarze
Pokaż komentarze (39)