193 obserwujących
1452 notki
3587k odsłon
  1542   0

500 tekstów! - więc o wstydzie i koniecznych przeprosinach

 

Mój mały jubileusz – pięćsetna notka w Salonie 24.

Warto by w niej połączyć to wszystko, co wiąże się z blogowaniem w tym właśnie miejscu. Politykę, język i słowa prawdy, także kłamstwa, oszczerstwa, wstyd lub wstydu brak i przeprosiny, najczęściej będące ciężką i wstydliwą karą, poczucie bezkarnej siły i siłę prawa.

Warto rozmawiać o przyzwoitości nieprzyzwoitości. O mitycznej krainie IVRP i jej upadłych aniołach z usmarowanymi błotem skrzydłami. I nieuchronnym końcu Wielkiej Blagi.

 

A teraz chronologicznie:

/z matrialów TVN i wielu innych źródel w Internecie/

 

Sąd: Pospieszalski ma przeprosić Morozowskiego

2008-11-25, ostatnia aktualizacja 2008-11-25 16:54

Jan Pospieszalski z TVP ma przeprosić "kolegę dziennikarza" Andrzeja Morozowskiego z TVN za napisanie o nim, że "doniósł co trzeba" ministrowi ds. służb specjalnych z SLD, gdy dowiedział się, że dziennik "Życie" w 1997 przygotowuje materiał o Aleksandrze Kwaśniewskim - orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie.

Sprawa ma swój początek jesienią 2006 r., gdy TVN ujawniła "taśmy Beger" - dokonane skrycie nagranie rozmów ówczesnej posłanki Samoobrony. Namówiona przez dziennikarzy TVN udawała ona, że z grupą kilku posłów chce przystąpić do rządzącego PiS. Rozmawiała z ówczesnym ministrem Adamem Lipińskim o płynących z tego przejścia możliwościach objęcia stanowisk w rządzie. Morozowski jest współautorem programu "Teraz my", który nagrania rozmów opublikował.

Komentując sprawę Pospieszalski - prowadzący w TVP program "Warto rozmawiać" - napisał, że Morozowski miał w 1997 r. uprzedzić Zbigniewa Siemiątkowskiego - ówczesnego szefa UOP, że gazeta "Życie" planuje publikacje artykułów na temat kontaktów Aleksandra Kwaśniewskiego z rosyjskim szpiegiem Władimirem Ałganowem i że "są na to papiery".

 

Morozowski zaprzeczył i pozwał Pospieszalskiego, żądając przeprosin na jego blogu oraz w "Gazecie Wyborczej" i "Dzienniku", które opisywały sprawę.

Sąd przesłuchiwał Pospieszalskiego, który wycofał się z twierdzenia, że Morozowski uprzedził Siemiątkowskiego, ale podtrzymał, że mieli oni "podejrzane kontakty". Nie potwierdzili tego świadkowie zeznający w sprawie - ani Bronisław Wildstein, ani autorzy artykułu z "Życia" pt. "Wakacje z agentem", ani dziennikarz wskazany przez Pospieszalskiego, który miał mu to wcześniej potwierdzić.

 

Sędzia Joanna Kruczkowska stwierdziła w uzasadnieniu wyroku, że zarzucenie dziennikarzowi donoszenia ministrowi ds. służb specjalnych musi naruszać jego dobra osobiste, zaś Pospieszalski w żaden sposób nie udowodnił, by takie zdarzenie miało miejsce. - Dopiero gdy zaistniał ten proces, zaczął sprawdzać i weryfikować to co napisał - dodał sąd.

 

Sąd nakazał Pospieszalskiemu przeproszenie Morozowskiego tylko na swoim blogu, bo - jak zauważyła sędzia - nie miał on wpływu na podchwycenie tematu przez inne media. Ma on też zwrócić swemu oponentowi 600 zł kosztów procesu. Roszczeń finansowych Morozowski nie wysuwał.

Wyrok jest nieprawomocny. Nie wiadomo, czy Pospieszalski złoży apelację - w sądzie nie było ani jego, ani jego pełnomocnika. Usatysfakcjonowany wyrokiem Morozowski powiedział, że rozważy ze swym pełnomocnikiem - mec. Jerzym Naumannem, czy składać apelację i domagać się przeprosin także w gazetach, jak wnosił w pozwie.

 

Jan Pospieszalski ma przeprosić w gazetach Andrzeja Morozowskiego

Jan Pospieszalski z TVP ma przeprosić Andrzeja Morozowskiego z TVNnie tylko na swoim blogu, ale także na łamach dwóch gazet - orzekł Sąd Apelacyjny w Warszawie.

Sprawa dotyczy naruszającego dobra osobiste wpisu w internecie z 2006 r., że Morozowski "doniósł co trzeba" szefowi UOP z SLD, gdy dowiedział się, że dziennik "Życie" w 1997 przygotowuje materiał o Aleksandrze Kwaśniewskim.

W listopadzie ub.r. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że wystarczy, jeśli Pospieszalski zamieści oświadczenie na blogu w internecie.

Orzekł wówczas, że Pospieszalski ma przeprosić "kolegę dziennikarza" Morozowskiego przyznając, że "w rzeczywistości te twierdzenia nie zostały zweryfikowane" i wyrazić ubolewanie, że jego pomówienia "mogły podważyć wiarygodność" dziennikarza, a także zaapelować do innych dziennikarzy, by nie powtarzali tych zarzutów.

W piątek Sąd Apelacyjny orzekł, że przeprosiny powinny zostać opublikowane także w "Dzienniku" i "Gazecie Wyborczej", które opisywały sprawę. W sądzie pierwszej instancji te żądania oddalono.

W ustnym uzasadnieniu wyroku wskazano w piątek, że środki naprawcze muszą być adekwatne do naruszenia. Zdaniem sądu, Pospieszalski naruszył dobra osobiste Morozowskiego nie tylko na blogu, ale także świadomie powtarzając swoje opinie w gazetach.

************************************************************************

A teraz najciekawsze:

Jak zadośćuczynić wyrokowi sądu zarazem nie narażając się na zbytni wstyd?

Otóż zamieszcza się wymagane prawem przeprosiny na swoim blogu, jak chce sąd i poszkodowany – robi się „na wszelki wypadek” zrzut z ekranu potwierdzający, że takie przeprosiny były i szybciutko się notkę z przeprosinami z blogu zdejmuje. Robi się to chyłkiem, nocą, licząc na niewielką ilość świadków własnej klęski i kary.

Lubię to! Skomentuj67 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale