Gdybym była panią Sobiesiak, to zaskarżyłabym Mariusza Kamińskiego o odszkodowanie tak wysokie, jak odszkodowanie przysądzone niejakiemu Janeckiemu , redaktorowi naczelnemu pisowskiego „Wprost” za naruszenie prywatności córki i zięcia Włodzimierza Cimoszewicza..
Proces ma wygrany w 100%.
Bo niby jakim prawem była podsłuchiwana i inwigilowana?
Nie popełniła żadnego przestępstwa.
Do objęcia funkcji, na jakie aspirowała, ma rzetelne przygotowanie i odpowiednie kompetencje. Nie ponosi odpowiedzialności ani za czyny ojca, ani za realizację jego ojcowskich ambicji.
Nie było absolutnie żadnych podstaw do podejmowania działań przeciw niej.
Jakim prawem Kamiński wyciera sobie gębę „panną Sobiesiakówną”?
Dlaczego rzuca na nią cień, który może uniemożliwić jej w przyszłości realizację swoich planów zawodowych i osobistych? Dlaczego wyraża się z pogardą o kobiecie, która nikomu niczego złego nie uczyniła?
Chamstwo Kamińskiego wydaje mi się celowe.
Czy nagłaśniając publicznie miejsce spotkania pani Sobiesiak z panem Rosołem – Kamński nie robi CELOWO reklamy knajpie?
Wszak wiadomo, że sam lubi życie knajpiane.
I czy ta reklama jest bezinteresowna?
A poza tym oczekuję jutro wyjaśnienia: KTO i NA CZYJE POLECENIE ( czołgając się między grobami) nagrał słynną rozmowę na cmentarzu.
A także mam nadzieję, że mi się wyjaśni czego się boi Wassermann składając wniosek o nieprzesłuchiwanie jutro Zbigniewa Chlebowskiego.
Coraz bardziej podoba mi się praca komisji hazardowej


Komentarze
Pokaż komentarze (138)