Koalicja PiS i SLD jest faktem.
Także dla pisowców stała się naturalnym i akceptowanym zjawiskiem.
Tak bardzo zwolennicy PiS i braci Kaczyńskich zaakceptowali kierunek „zmian” czyli powrót do korzeni PZPRowskich obu formacji, że nawet nie zaświta im w głowach, że popieranie czerwonych stoi w sprzeczności z głoszonym przez nich antykomunizmem. Inna rzecz, że ten ich antykomunizm jest jedynie papierowy i ograniczony do pustych haseł – a popieranie strategii „genialnego stratega”, nawet jeśli prowadzi wprost w ramiona komunistów – jest naturalnym odruchem doskonale zindoktrynowanych umysłów, bezrefleksyjnych, pozbawionych umiejętności samodzielnej oceny zjawisk. Zapewne w dużej mierze przyczyna tego zjawiska jest fakt, że spora część sympatyków obu partii wywodzi się ze środowiska post PZPRowskiego, które w retoryce braci Kaczyńskich odnalazło zarówno tożsamość rodowodową, jak i sposób na swoistą, pozorną ekspiację. Takim postawom sprzyja także dwuznaczna moralnie i całkowicie jednoznaczna politycznie „nauka” o. Rydzyka i sterowanie przez niego starymi ludźmi, z których spora część to „pokutujące” za winy mężów milicjantów i PZPRowców żony, ale także i sami dawni służalcy systemu PRL.
Dwa fakty obrazują rzeczywistość.
Oba przedstawiają absurdalność obecnego stanu rzeczy.
Ale tez obnażają porażający upadek moralny środowiska pisowskiego.
Pierwszym jest zawiązywanie przez Kaczyńskich trwałych sojuszy z Napieralskim w celu wspólnego zagarniania przestrzeni publicznej w mediach, wspólnych działań politycznych wykraczających poza zwyczajową i doraźną, ograniczoną zazwyczaj do pojedynczych spraw, współpracę partii opozycyjnych, wspólnego stanowiska w kwestiach politycznych, torpedowania i sabotowania prac rządu oraz prowadzenia walki personalnej z ludźmi wspólnego wroga czyli z Platformą Obywatelską.
Cieszy mnie oczywiście, gdy we wspólnym froncie przeciw ludziom „Solidarności”, skupionymi głównie w PO, odnajduję zarówno świeży i tryumfalnie obwieszczany nabytek SLD – czyli Leszka Millera i nazwanego przez niego zerem, Zbigniewa Ziobrę – tak niedawnych przeciwników w komisji rywinowskiej.
Sam Rywin staje się zatem symbolem pojednania. I wcale mnie nie zdziwi, gdy w TVP zaczną powstawać produkcje filmowe pod producenckim nadzorem Rywina wspólnie akceptowane przez przeznaczających na ten cel fundusze ludzi PiS i SLD z rady nadzorczej i zarządu TVP. A pod pozytywnymi opiniami co do celów misyjnych tych produkcji podpisze się wspólnie Robert Kwiatkowski, Włodzimierz Czarzasty i Janina Jankowska. „Dzieło zgody” pobłogosławi dopuszczony do udziału w zyskach z przedsięwzięcia o. Rydzyk i nagłośni jego telewizja „Trwam” oraz „nasz Dziennik”
/A tak przy okazji malutka zabawa z rozszyfrowaniem nazwy TRWAM – Tadeusz Rydzyk WAM – czyż nie śliczne?/
Drugim faktem, bardzo świeżym, jest pojawienie się w Salonie 24 blogu Janusza Palikota.
Histeria jaką wywołało jego nazwisko, jazgot, domaganie się zbanowania „na dzień dobry”, napuszone dyrdymały pisowskich intelektualistów dowodzących niebezpieczeństwa dla Salonu 24 z obecności bloga Palikota – poza tym, że są niebywale komiczne, dowodzą, że bezmyślność wśród pisowców osiągnęła poziom wykluczający jakiekolwiek racjonalne postrzeganie faktów.
Rzecz w trzech zdaniach, do jakich ogranicza się pierwszy tekst Palikota.
Nikt z salonowej elity pisowskiej nie zdobył się na merytoryczne odniesienie do treści owych trzech zdań – ale zarzucono Palikotowi chamstwo, bo padły tam słowa o mordercach Barbary Blidy. Bez wskazania zresztą konkretnego adresata tych słów. A jest nim Prawo i Sprawiedliwość, partia braci Kaczyńskich. Stąd ten jazgot.
Tyle, że Janusz Palikot opiera się na słowach ludzi SLD i posługując się zwrotami SLD wytyka śmieszność i hipokryzję obecnej koalicji SLD z PiS. Wytyka SLD, ale także, na swój sposób, przewrotnie, wytyka PiS.
Palikot napisał:
„1. Do SLD wrócił patron Rywina – Miller,
2. Prokuratura postawiła zarzuty działaczowi SLD w związku z jego udziałem w morderstwie Olewnika,
3. Trwa koalicja SLD z mordercami Blidy w mediach publicznych.
Jeśli Arłukowicz ma być gwiazdą lewicy nie może milczeć w tych sprawach!”
Kwestia wiarygodności i odrębności ideologicznej SLD i PiS - to jest temat tego pierwszego wpisu Janusza Palikota w Salonie 24.
I jest to wpis niezmiernie ważny, bowiem trzy zdania ujawniają grunt, podłoże, na którym koalicja PiS i SLD ( inna przecież nie jest możliwa – obie partie mają zdolność koalicyjną ograniczoną jedynie do siebie) się zasadza. Interes obu partii jest wspólny: dorwać się do władzy. Ideologia, głoszone poglądy, udawana przez lata wzajemna wrogość – to tylko wabik dla elektoratu.
Wpis Palikota jest dramatycznym uzmysłowieniem czytelnikom jak bardzo moralność w polityce nie liczy się. Jak dalece mocniej spaja partie polityczne wspólny cel – władza. I jak daleko można się posunąć w oszustwie politycznym.
Nie tak dawno:
"Niech SLD z Ziobro i Kaczyńskim złożą kwiaty na grobie Blidy" LESZEK MILLER KRYTYKUJE SOJUSZ SLD-PIS
Dziś rysuje się perspektywa:
Jarosław Kaczyński – premier
Leszek Miller – wicepremier.
I jest wielce prawdopodobne, że SLD razem z J. Kaczyńskim i Ziobro złożą kwiaty na grobie Barbary Blidy.
Przy wtórze zachwyconych tym faktem sympatyków obu partii.
PS. Ciąg dalszy na blogu Janusza Palikota. Trzy pytania. I jestem przekonana, że znów tylko jazgot, strach i chamstwo w komentarzach, na co wskazuje pierwszych czternaście. Nawoływanie do niewpisywania się – jakże żałośnie śmieszne. Zero odniesień merytorycznych.


Komentarze
Pokaż komentarze (100)