Pora ku temu odpowiednia.
Dnie krótkie.
Wieczory długie i wciąż ciepłe.
Klęska i rozpacz dopiero za tydzień.
Guślarz – zwołuje ciemny lud na Dziady.
Wywrzaskując zaklęcia, staje na mównicy i obwieszczając swoją moc woła:
„ Podajcie mi garść kądzieli,
Zapalam ją; wy z pośpiechem,
Skoro płomyk w górę strzeli,
Pędźcie go z lekkim oddechem.
O tak, o tak, dalej, dalej,
Niech się na powietrzu spali.”
A chór wierny mu odpowiada:
„Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?”
I cóż powiedzieć, gdy życie w dziadowskie obrzędy się wpisuje?
Nawet w Chicago?
Dziadowska dzielnica, dziadowska ulica – pasują jak ulał do „Spieprzaj dziadu” i części amerykańskiej Polonii gustującej w obrzędach.
/fragment tekstu: „Dziady” część II - Adam Mickiewicz/


Komentarze
Pokaż komentarze (69)