Nie tylko dowartościowałam Panią i Pani blog, ale widać wręcz przewarościowałam.
Niech tam, stać mnie na gest.
Moje komentarze na Pani blogu są jedynie odpowiedziami na komentarze imiennie do mnie skierowane – i nie moją jest winą, że moim adwersarzom nie brakuje inwektyw, chamstwa - ale brakuje argumentów.
Kroplą, która jak widać, przelała czarę Pani goryczy są informacje o tym skumaniu się Macierewicza i Fotygi z byłym doradcą Putina, aktualnie w roli rezydenta na USA.
Zaproszenie do prac tego błaznującego zespołu sejmowego człowieka, który, jako doradca Putina musiał nie tylko być doskonale sprawdzony ale i co najmniej przeszkolony przez KGB, lub jak się to tam teraz nazywa, może być SVR czy w ogóle FSB – to już nie zabawa i błaznowanie, ale działania sprzeczne z interesem Polski i wprowadzanie ludzi służb rosyjskich w sprawy polskie i w działania wymierzone PRZECIWKO LEGALNIE DZIALAJĄCYM POLSKIM INSTYTUCJOM.
Rozumiem, że zgromadzeni na Pani blogu zwolennicy PiS nie mają nic na obronę działań duetu Macierewicz – Fotyga, ale co więcej fakt ten wytrąca z rąk argumenty, jakimi do tej pory posługiwali się przeciwko rządowi Polski.
Przestraszyła się Pani mojej spokojnej argumentacji. Bardzo się Pani musiała wystraszyć, skoro Pani, która przecież swój tekst pisała w odniesieniu do mojego tekstu, bo to moja odpowiedź na list Kaczyńskiego była Pani inspiracją – mój udział w dyskusji pod tym Pani żałośnie i faryzejsko użalającym się tekstem uznała za niebezpieczny tak bardzo, że nie widziała Pani innego wyjścia z tej dramatycznie rozwijającej się na niekorzyść Pani środowiska sytuacji – jak mnie „chwilowo” zbanować. Do poniedziałku, jak była Pani uprzejma zaznaczyć.
Nie, biedna Pani Ufko – nie do poniedziałku – ale w ogóle.
Po cóż bowiem miałabym kiedykolwiek jeszcze wchodzić na Pani blog, skoro tak bardzo boi się Pani tego, co jest istotą bloga, czyli dyskusji?
Stchórzyła Pani – Pani prawo.
Moim prawem jest uznać Pani przyznanie się do porażki i nie narażać Pani więcej na stres.


Komentarze
Pokaż komentarze (73)