A czy ty, drogi czytelniku, gdybyś sięgnął nieba, miał wszystko: kolejną piękną żonę, nową wiarę, dwóch bliźniaków, uroczego psa, burą sukę, śliczne dzieci, powodzenie, kamasze dla lekarzy, inną fryzurę, nowe okulary, tekę ministra z dostępem do wszystkich innych teczek, kuracje tlenowe, stały uśmiech na twarzy i lekki chód, limuzynę z szoferem, powłóczyste spojrzenia kobiet i szczere uściski bratnich męskich rąk, posłuszeństwo podwładnych i podziw wykształciuchów - i nagle, w jednej chwili, w jednym momencie to wszystko stracił, przeżył gorzkie, starannie i uporczywie serwowane upokorzenia, obraźliwe epitety, kłamstwa dyskredytujące, poniewieranie, brak szacunku, pogardę jawnie okazywaną, brak teki i dostępu do teczek, nawet do własnej, którą międlono w obcych ci i nienawistnych rękach, w poszukiwaniu haków jeszcze bardziej cię upadlających, kpiny, drwiny i szyderstwa – i odtrącony, ośmieszony, zdyskredytowany, bez powodzenia w innych środowiskach, bez wsparcia, przyjaciół, już nawet nie bliźniak a całkiem pojedynczy głos blogera, z perspektywą jeszcze czarniejszą za rok, utraty pieniędzy i pozycji już nie ministra, ale szeregowego posła niezrzeszonego - przyczołgałbyś się do nóg, które tak boleśnie skopały twoją godność, że po honorze wspomnienie nawet nie zostało i pokornie prosilbyś o miejsce na liście wyborczej, niechby i nawet trzecie, byle cień szansy się otworzył – czy ty, drogi czytelniku, nie sięgnąłbyś po coś, co zagłuszy wstyd?
Miej więc współczucie dla inteligencji przegranej, i nie drwij z bliźniego swego, wszak nawet jeśli uda mu się, nie, nie wygrać, ale utrzymać to miejsce w ostatnim rzędzie - nieba już nigdy nie sięgnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (125)