Jak co roku temat: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i pisowskie chwalenie się dlaczego nie dołożą grosza do akcji Owsiaka. Bo przecież wolą dokładać do „lasu smoleńskiego” i baloników puszczanych w mocno zamglone powietrze wokół przerabianych na biura byłych apartamentów prezydenckich w pałacu przy Krakowskim Przedmieściu, z czego cieszą się holenderscy producenci roślin doniczkowych, właściciel lutownicy, sprzedawca helu oraz ksiądz udostępniający pomieszczenia kościelne na doraźną działalność chałupniczą, bo ma w ten sposób odfajkowaną działalność katechetyczną dla parafian
Gross jako temat już ucicha, chociaż wciąż pojawiają się tu i ówdzie głosy oburzenia. Jednak przecież gdzieś tam dociera świadomość, że Grossowi łatwo było zamknąć gębę, gdyby doprowadzono ekshumację w Jedwabnem do końca i ujawniono by prawdę niepodważalną, zbadaną i potwierdzoną.
A przecież to ten najlepszy ponoć prezydent, Lech Kaczyński, w czasie pełnienia przez siebie funkcji ministra sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka chciał podlizać się organizacjom żydowskim wspierającym Grossa i nakazał przerwanie ekshumacji, w ten sposób pozwalając, by jako prawda przetrwała wersja Grossa a nie sama prawda.
Dopóki wydawało się twórcom smoleńskiej „mgły skrywającej zbrodnię i zamach”, że mogą obalić rząd „tego Tuska”, wygrać wybory, albo ostatecznie sprawić osobistą przykrość prezydentowi Komorowskiemu – to wrzask był wielki.
Komorowski nie zamierza się jednak przejmować wieńcami składanymi pod płotem jego pałacu, Tusk jest nie do ruszenia, a sytuacja w PiS po wyborach prezydenckich i samorządowych przypomina wrak Tupolewa, który, prawem kaduka, Kaczyński ze swoimi sępami próbował zawłaszczyć.
Na dodatek obrabianie tyłka Polsce na forach międzynarodowych przez wysłanników Kaczyńskiego wzbudziło w przypadku Macierewicza i Fotygi szczery śmiech i nawet Polonia zareagowała mocno niechętnie na upokarzanie Starego Kraju - zebrawszy więc jakieś grosze w parafialnej kweście „ co łaska”, dała je do garści fatygantom Kaczyńskiego na bilet powrotny, czym prędzej wysyłając ich do Polski.
W przypadku Dubienieckiej, córki Lecha Kaczyńskiego, odrażająca treść jej wypowiedzi i zaangażowanie się w politykę, noszą nie tylko wyraźny charakter pomocy swojemu drugiemu mężowi w uzyskaniu chroniącego go przed prokuratorem immunitetu poselskiego, ale wręcz znamiona zdrady i celowego szkalowania Polski.
Dlatego, kiedy okazuje się, że Amerykanie mogą wskazać palcem winnego – temat rozmywa się, coraz bardziej smuży się bliżej ziemi i tam gdzie pyszczono nieustannie – pojawiać się zaczynają jaskółki wymuszonego strachem rozsądku.
A ujęte w tytule absurdy Opary?
A kogo w ogóle absurdy obchodzą?!
Wiosna przed nami!


Komentarze
Pokaż komentarze (90)