Niedawno pisałam o obowiązku przestrzegania prawa i procedur. Gdyby były przestrzegane - nie doszłoby do katastrofy pod Smoleńskiem.
Dzisiaj marszałek Stefan Niesiołowski postanowił nauczyć posłów przestrzegania procedury ustalonej w regulaminie Sejmu RP - 1 minuta na zadanie pytanie.
I co? Zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego wyją i jazgoczą, bo marszałek Niesiołowski wyłączał po upływie minuty mikrofon posłom, którzy świadomie i celowo lub z przyrodzonej tępoty, procedury tej nie przestrzegali. A nie przestrzegali, bo ich celem nie było zadanie pytania, co wynika wprost z tego, co mówili. Ich wystąpienia miały być aktem publicznego podpisania lojalki przez każdego z mówców lub każdą z mówczyń wobec szefa swojej partii. Polegało to, mówiąc wprost, na obrażaniu polskiego rządu i jego premiera.
To była fantastyczna lekcja, jakiej udzielił marszałek Niesiołowski nie tylko posłom, ale i ludziom oglądającym obrady sejmu.
Prawo i procedury po to są tworzone, by były przestrzegane.. Koniec. Kropka.
Najzabawniejsze jest to, że ludzie, którzy maja w nazwie swojej partii właśnie „prawo”– nie są w stanie pojąć, co ono oznacza.
Wykupiłam dzisiaj bilet do pierwszego rzędu obrad sejmu. I nie zawiodłam się.
Doskonały premier Donald Tusk, klasa, miażdżący na zimno, jednym pstryknięciem palca, rozhisteryzowany tłum wrzaskliwych prostaków płci obojga.. Świetny minister Jerzy Miller na wyżynach stoickiego spokoju, ponad obszczekującą go gawiedzią.. Żałosny, plączący się w słowach Kaczyński, manifestujący coś, czego nawet jego „Błaszczaki” czy „Mularczyki” Z „Girzyńskimi” już nie są w stanie odgadywać.
Wicemarszałek Jerzy Wenderlich nie reagował na atak logorei Macierewicza i jak tylko Macierewiczowi brakło obelg pod adresem polskiego rządu i polskiego premiera, zamknął posiedzenie.
Na stale zapewne przylgnie do pokrzykującego z ław poselskich posła Pięty z PiS skierowany do niego okrzyk Izabeli Sierakowskiej z mównicy sejmowej: „Cicho pan, panie Pięta”, który stal się nieformalnym podsumowaniem wszystkich występów pisowskich solistów, wywołując gromki śmiech.
No i fantastyczny profesor Niesiołowski!
To było świetne widowisko.
Widzieć upadek, być świadkiem, jak wzniecona butą Kaczyńskiego pewność dymisji rządu i Tuska zamienia się w kolejną sromotną klęskę PiS i Kaczyńskiego, jak walą się w gruzy nadzieje i plany, jak obraca się przeciwko nim całe ich prostactwo i agresja - tego nie ma nawet w Erze!


Komentarze
Pokaż komentarze (343)