„Еще одним громким преступлением 1988 года было убийство в городе Мытищи бывшего военного прокурора Польши 75-летнего Свинтковского. Рано утром его нашла мертвым уборщица, которая раз в неделю убирала в его квартире. Свинтковский со связанными за спиной руками лежал на полу. Голова его была окровавлена. Прибывшие вскоре на место преступления сыщики удивились: старик был достаточно богат, его квартира представляла собой нечто вроде антикварной лавки, однако никакие ценные вещи из дома убитого не пропали. Сыщики выяснили, что старик был практически нелюдим, ни с кем не общался, из близких родственников у него был лишь единственный сын, 38-летний Владимир Свинтковской. В момент убийства он находился вдали от Мытищ и об убийстве отца узнал от следователей. Однако его алиби еще ни о чем не говорило. Дело в том, что Владимир был давно знаком и со столичной милицией, и КГБ. Еще в 1976 году, будучи студентом архитектурного института, он оказался в тюрьме по статье 88 УК РСФСР - нарушение правил о валютных операциях. Однако в заключении сын профессионального юриста "закосил" под душевнобольного и вскоре был переведен в спецбольницу в Чехове. Выйдя же на свободу, Владимир Свинтковский за ум не взялся и в 1989 году вновь попал на "зону". На этот раз статья была построже - 8 лет за недозволенное хранение оружия. Однако влиятельные связи отца, который прощал своему единственному сыну все, сделали свое дело. Через 3 года Владимир перевелся на "химию" в город Шую, что в Ивановской области. Именно туда и потянулась ниточка от убийства старшего Свинтковского. „
/ autor : Раззаков Федор "Убийство Свинтковского - Маньяк Фефилов"/
Tłumaczenie fragmentu:
„Jeszcze jednym głośnym wydarzeniem 1988 roku było zabójstwo w mieście Mytiszcz (miasto w obwodzie moskiewskim 19 kilometrów od Moskwy - przyp.RRK)byłego wojskowego prokuratora Polski, 75-letniego Swintkowskiego. Wczesnym rankiem znalazła go martwego sprzątaczka, która raz w tygodniu przychodziła sprzątać. Swintkowski ze związanymi za plecami rękoma leżał na podłodze Miał zakrwawioną głowę. Przybyli na miejsce przestępstwa śledczy byli zdziwieni. Starzec był dostatecznie bogaty, jego mieszkanie przypominało antykwariat – jednakże nic z domu nie zginęło. Śledczy wyjaśnili, że starzec był praktycznie odludkiem, nie utrzymywał z nikim kontaktów poza najbliższą mu osobą, jedynym synem 38-letnim Władymirem Swintkowskim”
http://www.bookol.ru/dokumentalnaya_literatura_main/dokumentalnaya_literatura/45750/str2.htm#book
Powyższy tekst potwierdza, że Wilhelm Świątkowski ( nazwisko ewidentnie spolszczone z rosyjskiego: Swintkowskoj), który został zamordowany w 1988 roku, żył po wyjeździe z Polski do swojej ojczyzny, do ZSRR w 1954 roku i nigdy za swoje zbrodnie w Polsce nie poniósł żadnej odpowiedzialności,
Potwierdza tez fakt, że był ojcem przestępcy Władymira Swintkowskiego.
O losach ojca-zbrodniarza, stalinowskiego i jego syna zbrodniarza pospolitego, możecie przeczytać w linku do E-booka oraz na stronach internetowych.
Jest to pasjonująca opowieść o mafii, o potrzebie dominacji, władzy i zbrodni – zbrodni jako styl życia, jako imperatyw odziedziczony po przodkach.
Mnie jednak w tej historii uderza zdumiewające podobieństwo do śmierci małżeństwa Jaroszewiczów w 1992 roku.
Jakby ta druga była kontynuacją tej pierwszej a obie miały swój początek w czasach stalinowskiej komuny w Polsce. Jakby KGB czyściło komuś przedpole, usuwając z drogi tych, których wiedza o kimś, o czymś, była niebezpieczna i mogła przeszkodzić w realizacji czyichś planów.
Daty także są charakterystyczne, jeśli popatrzeć na zdarzenia przez pryzmat polskiej polityki.
*Niniejszy tekst powstał we współpracy z blogerem Estimado.


Komentarze
Pokaż komentarze (69)