W tekście pod tytułem „Slang - język IV RP - język PiS”pisałam o języku pisowskim, o slangu, który niewątpliwie wytworzyło środowisko PiS. Pisałam o swoistym stygmatyzowaniu ludzi PiS, ponieważ ten slang zdradza ich przynależność środowiskową.
Bloger Estimado w świetnym komentarzu po w/w tekstem analizuje mechanizm powstawania slangu pisowskiego. Rozważania Estimado nałożyły się na bardzo ciekawą myśl blogerki Ginger zawartą w pytaniu: „A w ogóle kto dziś pamięta, że PiS w (chociażby) 2002 roku było partią Młodych Wykształconych z Wielkich Miast? :) „
No tak – nikt nie pamięta, bo jak mówi porzekadło to było dawno i nieprawda.
Dzisiejszy PiS w niczym nie przypomina tamtego sprzed wyborów 2005 roku.
Dzisiaj PiS jest partią starych ludzi o poziomie wykształcenia znacznie poniżej przeciętnej normy, roszczeniowych i słabo zorientowanych w realiach współczesnego świata, która hermetyzuje się, zamyka w getcie, które z nienawiścią patrzy na świat zewnętrzny, zupełnie go nie analizując ani tym bardziej nie traktując jako punktu odniesienia do własnej w nim obecności. Tworząc własny język tworzy również własne treści i własny przekaz podawany jak dogmat, do wierzenia, w żadnym przypadku nie do analizowania.
W tym środowisku nie jest ważne jakimi rzeczy i sprawy są naprawdę. Fakty nie mają znaczenia.
Nie jest ważne jakim prezydentem i jakim człowiekiem był Lech Kaczyński – wiadomo, był najlepszy. Chociażby wszystko świadczyło o tym, że Kaczyński, najmarniejszy z polskich prezydentów każdemu swojemu czynowi nadawał oprawę pijarowską i robił wokół niego szum medialny, a to, co pozostawało poza tą sferą, co było ukryte, nosiło znamiona dwuznaczne moralnie, jak chociażby przerwany przez katastrofę „przemysł ułaskawieniowy”w spółce ze swoim drugim zięciem i paroma urzędnikami własnej kancelarii, czy podejrzane a czasem wręcz przestępcze biznesy jego pracowników (Draba, Piłka), niektóre będące powiązaniem Kancelarii Prezydenta z jego córką i zięciem Dubienieckim. Nie jest ważne też, że jako prezydent Warszawy poza Muzeum Powstania Warszawskiego niczego po sobie nie pozostawił, poza raczej złą sławą nieudolnego i leniwego urzędnika, zaniedbującego powierzone mu obowiązki..
Nie jest ważne jakim prezydentem i jakim człowiekiem jest Hanna Gronkiewicz-Waltz – wiadomo jest najgorszym.
Chociażby lata jej cichej pracy owocowały dokonaniami korzystnymi dla miasta, rozmachem inwestycyjnym i stwarzały perspektywę rozwoju Warszawy na skalę europejską. Tych lat dwóch kadencji HGW bez wypinania się mediach – dla pisowskiej propagandy i pisowskich dziennikarzy jakby ich nie było. Dopiero ostatni medialny szum wokół nich, obecność HGW w różnych miejscach, przecież czysto reklamowa, zupełnie zbędna z punktu widzenia korzyści miasta i skuteczności samej HGW – uświadomiły mieszkańcom ogrom wykonanej przez nią pracy.
Na przykładzie referendum w Warszawie widać wyraźnie jak Kaczyński kłamstwem i oszustwem politycznym włada umysłami swoich wyznawców. Jak chociażby sprawa opłat za przejazdy mostami. Pomysł na te opłaty jest autorstwa ...PiS! Zawarty jest w pisowskim projekcie „Strategii Zrównoważonego Rozwoju Systemu Transportowego Warszawy” z lipca 2007 roku.
Nigdy nie wszedł w życie, ale gdy na sesji Rady Miasta Warszawy w 2009 roku był rozważany, to radni PiS.... wstrzymali się od głosu a dwóch nawet zagłosowało za jego wprowadzeniem.. Nie zaprotestowali przeciwko temu pomysłowi bo on przecież jest ICH. ICH, braci Kaczyńskich. Protestowała... Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Ale co to szkodzi wciskać ludziom łgarstwo, ze to PO i HGW chcą opłat za przejazdy mostami? Przecież liczy się podbechtanie nienawiścią „ciemnego luda” Nic bowiem lepiej nie utrzymuje w ryzach tępoty ludzkiej niż wskazanie jej wroga, przeciwnika lepszego od niej. Szczególnie jeśli gra się na kompleksie niższości, poczuciu niedowartościowania, upokorzeniu. Separując równocześnie własne środowisko od innych i dając mu poczucie, że tylko we własnym kręgu jest cenione, wartościowe, jest elitą. Tak gra Kaczyński. Bo to wystarczy, by dla swoich ludzi zdobyć trochę satysfakcjonujących miejsc w parlamentach i samorządach czyli dać im się napaść, dać im „kasiorę”,to, co w PiS liczy się najbardziej.
I temu ma służyć tworzenie getta. Setki portali internetowych, gdzie żadna myśl przeciwna się nie przedrze, gdzie plugawy slang wyparł koślawą, bo koślawą, ale jednak polszczyznę. Niszowe portale, niszowe stacje radiowe i telewizyjne, niszowe gazetki propagandowe, siedliska pseudokultury i pseudowiedzy Kluby Gazety Polskiej, przeróżne spędy rocznicowe – to wszystko ma dawać złudzenie z jednej strony wtajemniczenia w wiedzę niedostępną, skrywaną przed światem przez rządzących, wiedzę deprecjonującą przeciwników politycznych – a z drugiej strony ma dawać poczucie siły w kupie i wspólnoty poglądów, które przecież nie są wypracowanymi, osobistymi poglądami a efektem uporczywej indoktrynacji, prania mózgów kłamstwem, oszczerstwem, insynuacją - upoważniającymi do świętego oburzenia wyrażanego w języku podłego slangu.
I tacy ludzie chcą Polską rządzić.
I tacy ludzie chcą rządzić Warszawą.
WARSZAWO – NIE IDŹ NA REFERENDUM!
2606
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (173)