Oburzają się pisowcy, ze w Bydgoszczy Rada Miasta na wniosek radnych PO przemianowała nazwę nowego mostu z Mostu Lecha Kaczyńskiego na Most Uniwersytecki.
To decyzja słuszna i kto jak kto – to właśnie PiS powinien z niej być zadowolony.
Chodzi o język. Język potoczny i zastosowanie w praktyce nazw, które w momencie nadania brzmią zgoła inaczej a potem tracą cały splendor i blichtr.
Bo jednak inaczej brzmi: jadę przez uniwersytecki niż jadę przez „Kaczyńskiego”, lub jeżdżę uniwersyteckim niż jeżdżę „Kaczyńskim”, czy jeżdżę po uniwersyteckim zamiast jeżdżę po „Kaczyńskim”. Wariantów lepiej brzmiących jest więcej: dojeżdżam do uniwersyteckiego niż dojeżdżam do „Kaczyńskiego” i analogicznie.: zjeżdżam z uniwersyteckiego niż zjeżdżam z „Kaczyńskiego”. Stoję w korku na uniwersyteckim niż stoję w korku na „Kaczyńskim”. Czy w końcu: jestem pod uniwersyteckim niż jestem pod Kaczyńskim.
Ruch pieszy ( samochodowy itp.) na uniwersyteckim wstrzymany to jednak nie to samo co wstrzymany na „Kaczyńskim”. Zablokowany uniwersytecki nie razi jak zablokowany „Kaczyński”.Wypadek lub stłuczka na uniwersyteckim jednak nie brzmi równie groteskowo jak wypadek lub stłuczka na „Kaczyńskim”. Przecież różne rzeczy się zdarzają: spadł (nie daj Boże) z uniwersyteckiego to jednak nie to samo co spadł z „Kaczyńskiego”
„Ludzie myślcie – to nie boli”!
I sami siebie nie ośmieszajcie.


Komentarze
Pokaż komentarze (161)