Nowa linia programowa Salonu 24 związana z rezygnacją z funkcji opiniotwórczej oraz wymiany poglądów i otwarciem na Hyde Park dla pisowców – nie jest wystarczającym powodem bym miała zrezygnować z pisania o absurdach świata pisowskiego. Absurdach opartych na kłamstwie, megalomanii i potrzebie oszukiwania własnego elektoratu. Absurdach związanych głównie z postaciami braci Kaczyńskich delegowanych przez tenże pisowski świat do historycznej roli mężów stanu – a w istocie uzurpatorsko zawłaszczającymi z jednej strony to, do czego ma prawo każdy beż wyjątku Polak a z drugiej przypisujących sobie moc sprawczą tego, co inni wywalczyli często płacąc za to cenę życia i zdrowia.
Absurdem jest samo istnienie antypolskiej partii PiS, partii byłych PZPRowców, którzy jak skarbnik PiS Stanisław Kostrzewski razem z Jaruzelskim wprowadzali stan wojenny w Polsce.
Absurdem jest, że człowiek, który wprowadzenie stanu wojennego spędził pod pierzyną a i do dzisiaj nie wiadomo co robił przez wiele dni po 13 grudnia 1981 roku, który ma dziurę w życiorysie a w tych oficjalnie pisanych życiorysach komicznie zapełnianą, że coś tam pisał, coś podpisał, do czegoś się zapisał i coś, co nigdy nie działało do życia powołał – a więc absurdem jest, że ktoś taki uzurpuje sobie prawo prowadzenia marszu w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.
Absurdem jest gdy resortowe dziecko, jak Jerzy Targalski pod auspicjami Tomasza Sakiewicza pisze książkę o resortowych dzieciach, „zapominając” wymienić rolę swojego ojca PZPRowca, własne członkostwo w PZPR oraz nie wspomina o swojej matce ani też o ojcu Tomasza Sakiewicza.
Absurdem, jest, gdy o polskim patriotyzmie nauczają dzieci z komunistycznych rodzin – takie jak Bronisław Wildstein, Jan Pietrzak albo byli członkowie organizacji komunistycznych jak Targalski, Marcin Wolski czy stalinowiec Jarosław Marek Rymkiewicz. Pewnie, gdyby pogrzebać w życiorysach innych „dzieci” pisowskiego świata też dotrzemy do PZPRowskich korzeni i wielu innych resortowych matek i ojców.
Absurdem jest, gdy Witold Waszczykowski, który miłosierdziu Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego zawdzięcza fakt, że nie siedzi w więzieniu za zdradę polskiej racji stanu a został jedynie wyrzucony na zbity..... z ministerstwa - dzisiaj ma czelność pchać się do mediów, gdzie wystrojony i krygujący się jak stara panna na wydaniu kłamie i opowiada brednie szczując przeciwko rządowi Donalda Tuska i prezydenturze Bronisława Komorowskiego.
Absurdem jest gdy media zapraszają skompromitowanych kłamców i oszustów do swoich programów – ale i absurdem jest, że do rozmów z nimi w tych programach nie brzydzą się zasiadać przyzwoici ludzie.
Absurdem jest, gdy Antoni Macierewicz i jego „śpiochy” z Ameryki w roli ekspertów usiłują za pieniądze, albo przymuszeni, albo i jedno i drugie dezawuować wyniki badań instytucji rządowych w sprawie katastrofy smoleńskiej. Ale sam Macierewicz jest też absurdem i chodzącą katastrofą.
Tu w świetle ostatnich rewelacji (a mówiłam, ze będą!) o przekazaniu przez Macierewicza tajnego raportu o WSI Rosjanom - kilka uwag:
Czy „Smoleńsk” był sposobem na uniknięcie odpowiedzialności za zdradę Polski”? Czy to swoista forma zabezpieczenia się – bo przecież aresztowanie i postawienie przed sądem Macierewicza zostałoby odczytane jako zemsta za działalność jego zespołu parlamentarnego. To wyjaśnia, dlaczego Macierewicz nie przejmował się absurdami swoich „ekspertów”, brednią i bzdurą – bo wszystko to, im bardziej fantastyczne i absurdalne działało na jego korzyść chroniąc go wobec prawa. A przy okazji przynosiło całkiem duże pieniądze.
Ważniejsze jednak jest dojście do prawdy: czy Macierewicz jest agentem rosyjskich służb? Czy TYLKO ten jeden dokument, tę jedną informację tajną przekazał Rosji? Wiemy, że działał i działa w interesie Rosji siejąc destrukcję i zamęt w ogłupionej części elektoratu. Wiemy, ze korzystał z uśpionych w Ameryce TW. Wiemy, że wiedza z raportu nie tylko rozwalała polskie siatki wywiadowcze na świecie, ale także denuncjowała współpracujących z nimi obywateli innych państw, zwłaszcza Rosji, ze wszystkimi możliwymi dla tych ludzi konsekwencjami, więzieniem a nawet śmiercią. Ale znacznie więcej nie wiemy. Nie wiemy na czyje zlecenie przekazał ten raport Rosjanom? Bo przecież nikt nie ma złudzeń, że nie chodziło o tłumaczenie, zbędne i Polsce kompletnie niepotrzebna. To przykrywka drogi przekazywania informacji i kontaktu operacyjnego wraz z dorobioną do tego legendą „tłumaczenia”.
A najważniejsze pytanie jakie za tym wszystkim stoi; to czy robił to sam, czy też za wiedzą lub na polecenie swoich szefów: braci Kaczyńskich tak blisko przez całe życie przecież powiązanych z ludźmi PZPR i komunistycznego systemu władzy.
I wcale nie zakrawa na absurd pytanie, jakie można zadać w tym kontekście : Patrioci? – A jakiego państwa? Której Polski? Tej, której tragiczny absurd stanu wojennego rujnował życie, czy tej, która wiernych towarzyszy generała Jaruzelskiego nagradza luksusowym życiem za pieniądze PiS a więc za pieniądze polskiego podatnika?
3446
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (179)