Poparcie dla Donalda Trumpa wśród Amerykanów spadło do poziomu niższego od tego, które zaliczył Joe Biden po pandemii Covid-19 w czasie postpandemicznej inflacji, którego politykę oceniało pozytywnie zaledwie 32 proc. Amerykanów. Donalda Trumpa pozytywnie ocenia na ten moment 29 proc. wyborców i jego notowania sukcesywnie spadają.
Na jesieni wybory uzupełniające do Kongresu i nie zapowiada się na to, żeby Trumpowi udało się w tym czasie odwrócić ten trend. Musiałby z sukcesem zakończyć wojnę w Iranie i na Ukrainie, i uwolnić rosyjskie surowce, żeby powstrzymać wzrosty cen paliw. Władimir Putin i reżim ajatollahów mu jednak na to nie pozwolą.
Wszystko wskazuje na to, że Republikanie zapłacą wkrótce za tą zawadiacką politykę Trumpa utratą większości w Izbie Reprezentantów, a to oznaczać będzie koniec monowładztwa Trump i początek końca jego prezydentury, która może zostać nawet przedwcześnie zakończona w skutek możliwego wówczas impeachmentu, trzeciego już zresztą w jego karierze, bo dwa razy już został poddany tej procedurze za swojej pierwszej kadencji. Tym razem jest zupełnie inna sytuacjia i Senat może już go nie uratować.
Władza Wiktora Orbana również wisi na włosku i może się zakończyć już w połowie kwietnia w nadchodzących wyb. parl. Coraz więcej Węgrów jest zwyczajnie znudzona jego rządami i wywoływany cały czas przez niego i skorumpowane media państwowe strach przed wojną, w którą rzekomo pcha nas Ukraina i UE, może przegrać z ciekawością nowej władzy i zwyczajną chęcią zmiany. To już zupełnie inne nastroje i sytuacja, niż kilka lat temu, kiedy przedwyborcze notowania Orbana nie wskazywały na jego zwycięstwo, a jednak Węgrzy ponownie dali mu władzę. Tym razem ma naprzeciw sobie zwyżkującą wyraźnie nad partią rządzącą w sondażach partię opozycyjną i lata afer korupcyjnych. Sytuacja jest więc bardziej porównywalna do tej u nas z 2023 r. i PiSu.
...



Komentarze
Pokaż komentarze (3)