Zastanawiam się jak wyglądają spotkania gabinetu Tuska. Nigdy na nich nie byłem, więc mogę się jedynie domyślać, ale po tym jak wygląda państwo i co się w nim dzieje zgaduję, że wygląda to tak:
- spotkania po 2 godziny raz na 2 tygodnie
- 50% czasu granie w karty lub na konsoli; 30% ustalanie jakichś anegdotek do ostatnich wydarzeń jak przystało na rząd celebrycki - zamiast coś samemu wymyślić można się podpiąć pod jakieś ostatnie wydarzenia i płynąć z prądem, żeby i Polska płynęła z prądem hen do Bałtyku; 15% wymyślanie nowej propagandy, w końcu czasem są takie zdarzenia jak przeciążenie serwerów państwowych stron ze względu na chęć ich przeglądania przez wiele osób w sobotnie wieczory; 5% zajmowanie się faktycznymi sprawami.
Nie można powiedzieć, że rząd w ogóle się nie zajmuje, stąd te 5%. W końcu mieliśmy podniesienie stawki VAT, także na podręczniki i inne produkty szkolne oraz produkty dla małych dzieci, niemowlaków. Było także angażowanie się w budowę stadionów na UEFA EURO 2012, na który potem nie licząc wydarzeń (sportowych) raz na kwartał, to pies z kulawą nogą nie będzie zaglądać - ale co tam, w końcu zielona wyspa. Jest także świetne przygotowanie do powodzie 2010, kiedy nawet zastępczyni Tuska - Hanna Gronkiewicz-Waltz wyszła na przyrzeczne wały. Mamy podpisanie ACTA umowy międzynarodowej bez jakichkolwiek konsultacji społecznych - po co w końcu ojciec narodu Donald Tusk dobrze wie czego chcą rodacy. Przy okazji wymyślono zupełnie nowy schemat mogący być pionierskim na skalę światową - czyli najpierw podpisywania umów, a następnie konsultacje w ich sprawie. Mamy także gwarancje rządowe... dotowania przez Polskę Grecji czy innych krajów strefy euro - w końcu tacy Grecy są biedniejsi od Polaków, a kryzys przyszedł do nich zupełnie niespodziewania, a symptomy o nim nie nawarstwiały się przez lata. Poza tym, za rządów PO-PSL mamy niezwykłe dbanie o zakłady pracy - w końcu Tuska medal za coś od Merkel otrzymał. Istnieje także światła polityka prorodzinna - to nie tylko podniesienie VAT na artykuły dla pociech, ale również obecnie będzie trzeba przynieść więcej zaświadczeń w celu ubiegania się o becikowe (oczywiście to dla dobra dziecka - rodzice będą załatwiali formalności, a ono sobie smacznie spało w tym czasie), które jest przecież nielichą sumą, bo aż całe 1 000 złotych PLN (a jak komuś mało tej niebagatelnej sumy to może dodać sobie wartość wyprodukowania papierów potrzebnych do wydania decyzji o tym świadczeniu). Inna kwestia - tzw. orliki to fajna sprawa szczerze przyznam - szkoda tylko, że kontrole NIK wykazały szereg nieprawidłowości, co daje pole do przypuszczeń czy te obiekty zostały przepłacone. Warto przy okazji wspomnieć o cenach za remonty torowisk, a jeszcze bardziej o cenach za budowy autostrad - których powstało już wiele, wiele kilometrów. Spółdzielnia zawsze się sprawdza, nie ma to tamto. Można polegać, a nie jak na jakichś Mirach, Zbychach co to nie mogą zrobić na spokojnie spotkań na cmentarzu. Poza tym rząd ma pomysły kupienia przenośnych laptopów dla pierwszoklasistów; jest to bowiem przecież najbardziej niezbędna rzecz dla pierwszoklasisty w podstawówce. Ale nie zapomniano też o starszych - setki tabletów ipadów dla posłów. W międzyczasie ministerstwo zdrowia w duecie Kopacz-Arłukowicz wymyśliło nowy program refundacji leków, ostatni krzyk mody pt.: ,,zrefunduj się sam''.
A to dopiero początek drugiej kadencji PO-PSL. Polskę czeka jeszcze wiele rozwiązań na europejskim poziomie. Już zapowiadane jest zwiększenie akcyzy na paliwo.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)