RKatafrakta RKatafrakta
420
BLOG

KUKLIŃSZCZYZNA

RKatafrakta RKatafrakta Polityka Obserwuj notkę 19

Kuklińszczyzna - grono zwolenników Ryszarda Kuklińskiego, a jednocześnie stan psychiczny, gdy bezapelacyjnie gloryfikuje się kogoś tylko dlatego, bo raczył stanąć po stronie przeciwnej od nielubianych, mimo, że osoba ta wcale nie była lepsza.

 

Przypomnijmy tu w telegraficznym skrócie życiorys Ryszarda Kuklińskiego. Zaczynał w latach 40. jako stróż w fabryce mydła. Następnie wstąpił do ludowego wojska polskiego, gdzie szybko piął się po schodach kariery do czasu zostania pułkownikiem. W związku z brakiem równie szybkiego awansu na generała, postanowił zarobić trochę zielonych od Amerykanów. Został agentem CIA i pułkownikiem wojska amerykańskiego. Zdradzał Pentagonowi najróżniejsze informacje: o rozmieszczeniu broni nuklearnej, o rozstawieniu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej itd.

Naraził tym samym Polskę na wielkie niebezpieczeństwo. Ktoś powie, nie Polskę tylko PRL. A co, Polacy przestali tutaj mieszkać przepraszam bardzo? Na czyje głowy spadałyby głowice nuklearne?  Duża część nomenklatury PRL-owskiej i tak schowałaby się w schronach. Ktoś powie, że uchronił przed wojną. Bujdy. Kraje RWPG i Układu Warszawskiego ledwo dyszały, ZSRR nie mogło dać sobie rady ze zwycięstwem w Afganistanie, a tu jakieś bujdy o rzekomym planowanym ataku na Europę Zachodnią nie znajdującego jakiegolowiek potwierdzenia w materiałach źródłowych. Natomiast taka wiedza zniszczyła równowagę sił. Siły jankieskie mogły uderzyć jako pierwsze z mniejszą obawą o równie mocny odwet. W międzyczasie jednak już po kilku latach od wprowadzenia stanu wojennego w PRL, ZSRR i kraje satelickie czekały przeobrażenia i Polacy nie musieli na szczęście przekonywać się o zbrodniczej działalności Kuklińskiego na własnej skórze.

Sam jestem antykomunistą, ale nie za cenę zrobienia z Polski pustynia atomowej. Były inne metody, i w kraju i nie tylko w kraju - można było np. udać się do Afganistanu wspomagać tam opór przeciw Związkowi Radzieckiemu itp. Kukliński to żaden antykomunista. Kukliński to prostu parszywy zdrajca. Sprzedawał się tym,  którzy lepiej płacili gdzieś mając los Polski. Jego troska o Ojczyznę równie wielka co jego niby bogobojny żywot, podczas gdy faktycznie był nie żałującym sobie obłym libertynem. 

Oczywiście z punktu widzenia USA to dobry bohater narodowy do wciśnięcia dla Polaków - w końcu ładnie Pentagonowi tyłek lizał, za tą garść zielonych to mu się pewnie uszy trzęsły. Jednym z nieformalnych wymogów do przystąpienia Polski do NATO była rehabilitacja tego dziada. Im w to graj. Tylko czy Polska powinna podejmować takie coś? I proszę tylko w komentarzach bez wspominania o niby jako tragicznie zmarłych synach (już w latach 90. po upadku bloku wschodniego), co po prostu zostali objęci programem ochrony świadków i tyle. 

 

Zanim zaczniemy krytykować patriotów polskich, którzy pomazali pomnik Kuklińskiego, warto zastanowić się czy może jednak słusznie postąpili. I czy nie warto byłoby się rozprawić raz na zawsze z nieciekawą, pozytywną  pamięcią o tym niechlubnym osobniku.

RKatafrakta
O mnie RKatafrakta

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka