PiS powrócił do starego pomysłu jakim jest szkalowanie prezydenta Lecha Wałęsy. Niczym Wehrmacht powracający w 1944 do pomysłu ataku przez Ardeny jak w pierwszej fazie konfliktu na zachodzie Europy w 1940.
PiSowcy zdają sobie sprawę, że tzw. ,,kłamstwa smoleńskie'' mają krótkie nogi i w tej kwestii zacieśnia się pętla wobec tych cynicznie wykorzystujących katastrofę Tu-154 do budowania swojego potencjału politycznego. Tak jak Wehrmacht zdawał sobie sprawę, że jest w defensywie na froncie wschodnim.
I co? I postanowiono zaszarżować na starym odcinku. A także w starym dobrym stylu. I tak zagony niemieckie uderzyły przez wzgórza i lasy Ardenów, aby przebić się na opanowanie Belgii, tak PiSowcy postanowili uderzyć na dobrze im znanym kierunku - w wizerunek Lecha Wałęsę, wielkiego Polaka II-giej połowy XX wieku.
Ale tak jak ofensywa wojsk niemieckich w Ardenach została powstrzymana, tak i PiSowców czeka tu wyhamowanie i ostatecznie przegrana. Jedni, ani drudzy w tych bitwach bez jakiegoś Wunderwaffe. Wiele oddziałów III Rzeszy pod koniec wojny były w dużym stopniu oddziałami-widmami, będącymi tylko cieniem składu z poprzednich miesięcy, zaopatrywanym w przedemerytalnych rezerwistów i wspieranych Volksturmem. Pod koniec tej bitwy chcieli już tylko chociaż uratować jak najwięcej ze swoich czołgów rzuconych na ten obszar i wycofać się z jak najmniejszymi stratami.
I tak PiS pręży muskuły, udaje pewnego siebie w tej sprawie, ale tak naprawdę nie posiada tu Wunderwaffe, ani dowodów, po prostu blefuje. Pozostają im tylko propagandziści starający utrzymać w ryzach chociażby obecny elektorat, grając na jego sentymencie do takich rzeczy jak TW Bolek, co już raz udało się wmówić niektórym przez demagogię mitomana Kaczyńskiego i grając na zamglonych bajdurzeniach z których niegdyś już zaczerpnięto.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)