Już za kilka dni wybory prezydenckie w Federacji Rosyjskiej. Kto najlepiej żeby wygrał z punktu widzenia Polski i obupólnych relacji, albo kto najlepiej żeby jednak nie uzyskał urzędu? Jest 5 kandydatów. Bez wymieniania nazwisk zastanówmy się nad tymi wyborami.
Na pewno byłoby nie dobrze, gdyby wygrał tam aktywny komunista. Europa Środkowo-Wschodnia chyba ma dość władzy komuszej na następne milion lat.
Na pewno też nie byłoby za ciekawie gdyby wygrał nieobliczalny krzykacz zdradzający oznaki zaburzenia psychicznego i wygrażającego się już niegdyś m.in. pod adresem Polski.
Można się też zastanowić czy dobrze, żeby nie tylko największym państwem świata, ale i sąsiadem Polski rządził neo-oligarcha, o którym oprócz tego, że jest multimilionerem nie za wiele wiadomo, de facto jest człowiekiem-zagadką?
Tak więc pozostaje dwóch kandydatów. Obaj to doświadczeni politycy. Jeden z nich nigdy złego słowa na Polskę nie powiedział, a ze względu na pełnione funkcje zna się na współpracy międzynarodowej. Drugi dwukrotnie odwiedził Polskę podczas oficjalnych wizyt oraz zdaje sobie sprawę, że dobre stosunki z Polską przydałyby się także samej Rosji.
Kto wygra w wyborach? Sondaże pokazują przewagę exprezydenta. Ale jaki faktycznie nastanie wynik? O tym dowiemy się już niebawem.


Komentarze
Pokaż komentarze