PO mówi o pociągnięciu odpowiedzialności za teksty Macierewicza, Tusk mówi, że żarty się skończyły. Ale czyżby? Macierewicz nadal może mówić swoje. A minęło już kilka tygodni od haniebnego nawoływania do wojny ze światowym imperium przez niego.
Czy znów okazuje się tu ta taka gadka-szmatka PO-wców jak dobrze znana z ich obietnic wyborczych? Czy może partia korumporałów obawia się, że po wytoczeniu cięższych dział w polityce i ich partia mogłaby zostać w przyszłości mocno przetrzebiona? A może uważają, że takie Macierewicze są dobrą wodą na młyn dla ich partii?
Nieważne. Ważne, że Macierewicz szkodzi wizerunkowi Polski i nie jest godny reprezentować tego kraju. Powinno mu się zabronić praw wyborczych na 10 lat od końca tej kadencji, z zastrzeżeniem, że jeszcze jeden choćby trochę podobny taki wyskok i żegna się z mandatem poselskim natychmiast. I wtedy stanowiłoby to faktycznie reprymendę dla niego, a także przykład dla innych, że nie warto nawoływać do wojny z największym państwem świata.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)