RKatafrakta RKatafrakta
220
BLOG

Na skraju amerykańskich wyborów - o klasie średniej

RKatafrakta RKatafrakta Polityka Obserwuj notkę 0

 

Przy okazji wyborów w USA kilkukrotnie padło wyrażenie: klasa średnia. Podziały klasowe są specyficzne dla kultury anglo-amerykańskiej (czy szerzej - dla tzw. Zachodu), a więc wyrażenie to jest też często spotykane także w Wielkiej Brytanii. Zaznaczę, że samemu nie jestem zwolennikiem robienia takich podziałów w społeczeństwie i ta nota ma jedynie charakter poglądowy.

Otóż wielu Polaków gdy słyszy wyraz klasa średnia, łączy to sobie od razu ze średnimi zarobkami. Nic bardziej mylnego! Otóż klasa wyższa to zazwyczaj milionerzy, multimilionerzy. Klasa średnia to są może nie owi milionerzy, ale także ludzie bardzo porządnie zarabiający. Ktoś kto ma w ogródku mały basen, albo przynajmniej duże jacuzzi i stół bilardowy, oraz może sobie pozwolić co jakieś 3-4 lata na zmianę BMW / Audi / Mercedesa / Jaguara na kolejny najnowszy model, a także do dyspozycji w każdej chwili ,,na drobne wydatki'' co najmniej te kilkanaście tysięcy (w danej walucie dolar/euro/funt/złoty). Na polskie standardy określiłbym, że to ktoś zarabiający od 10 000 zł wzwyż, podczas gdy średnia zarobków to 4 000 zł (brutto). Przy czym w USA te różnice w zarobkach, standardzie życia są bardziej wyraziste z powodu większego rozszczepienia poziomów dochodów - większy współczynnik Giniego.

W każdym razie, nie jestem za teoriami klasowymi, więc nie stosuję takiego nazewnictwa; ale uczulam, że jeżeli ktoś się pokusi na używanie określeń z nieco odmiennego kręgu kulturowego, to warto najpierw dowiedzieć się czegoś o definicji danego terminu.

RKatafrakta
O mnie RKatafrakta

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka